niedziela, 3 stycznia 2016

Zmieńmy alternatywę

Luhan 
     Stałem centralnie na środku stołówki, trzymając dwa kubki, już ostygniętej, czekolady. Błądziłem wzrokiem poszukując pewnego, przystojnego blondyna, kątem oka dojrzałem Kaia, który trzymał za mnie kciuki. Uśmiechnąłem się blado, nadal nie byłem przekonany co do świetnych pomysłów Jongina. Wykonałem kilka pewniejszych kroków w stronę stolika przy którym siedziały trzy osoby. Bóg tej szkoły i świata, boski Oh Sehun, jego najlepszy przyjaciel - Chanyeol i on, zagubiony, niepewnych chłopak - Baekhyun. Nadal nie mogłem uwierzyć, że tak po prostu, siedzi sobie przy Chanie, gra przy nim wspaniałego, kochającego chłopaka, a gdy tylko nadarzy się okazja, pieprzy się z innymi.
     Wreszcie kilka minut bezczynnego stania i wgapiania się w stolik poskutkowało. Dwójka pozostałych wreszcie opuściła stołówkę, wychodząc mieli splecione dłonie, a ja tylko obserwowałem jak w Kaiu się gotowało.
     Nie zważając już więcej na innych, uśmiechnąłem się sam do siebie i ruszyłem w stronę Sehuna, który aktualnie przeglądał szkolną gazetkę. 
     - Hej - zachichotałem stawiając mu kubek z czekoladą przed nosem i bez pozwolenia siadając koło niego. 
     Oh oderwał się od lektury i spojrzał na mnie.
     - Hej - powiedział niepewnie, a ja zbliżyłem się do niego, prawie przylegając do jego ramienia.
     Widziałem jak Jongin pokazuje mi uniesione kciuki do góry, chyba dobrze mi szło.
     - Widziałem jak grałeś ostatnio, byłeś super - zamrugałem kilka razy, szczerząc się.
     - Oh - przeniósł swój wzrok na mnie. - dziękuje - uśmiechnął się.
     To jednak działa, chciałem ucałować Jongina, wystarczy, że raz mu schlebiłem, a już się mną zainteresował. 
     - Jak chcesz mogę cię nauczyć kilka trików.
     - Pewnie - krzyknąłem, trochę za głośno, bo kilka głów odwróciło się w naszą stronę.
     Tak naprawdę nie lubię koszykówki, wręcz nienawidzę. Preferuję piłkę nożną, ale przecież mu tego nie powiem. Przyglądałem się idealnym wargom Oh, który tłumaczył mi zasady gry i kilka podstawowych trików, ale ja nie słuchałem, przyglądałem się mimice jego twarzy i to w jaki piękny sposób się uśmiecha. Nie przeszedłem jeszcze do głównej części planu, a tak świetnie mi szło.
     - Luhan, słuchasz mnie? - Oh potrząsnął moim ramieniem i wtedy zacząłem kontaktować. 
     - Tak, jasne... 
     - Nieważne - Oh odwrócił głowę w drugą stronę, a ja chciałem uderzyć się prosto w twarz. Brawo, Luhan.
     Spojrzałem na kubek stojący przed Oh i przez chwilę się zawahałem czy przejście do tego etapu planu będzie dobrym pomysłem, ale gdy zobaczyłem, że Sehun chciał odejść, zapachnąłem się ręką i strąciłem kubek z kawą prosto na jego krocze. 
     - OBOŻE! - Wstałem zaraz po Oh, udając zaskoczonego, przyłożyłem nawet dłoń do ust. 
     Sehun spojrzał na mnie, jakby zbity z tropu, najpierw był zły, a potem jakby złagodniał.
     - Przepraszam cię - spojrzałem na jego kroczę, jeśli Bóg mi wybaczy to będzie cud. 
     - Zdarza się, chyba pójd...
     Nie chciałem żeby nigdzie odchodził, nie mógł popsuć planu, złapałem go za nadgarstek i zaciągnąłem do łazienki. 
     Wyciągnąłem z torby kilka paczek chusteczek i z małych zawahaniem, klęknąłem przed kroczem Oh i zacząłem dokładnie wycierać. Starałem się unikać myśli, że właśnie dotykam penisa Sehuna przez materiał i robiłem swoje dalej.
     - Luhan, możesz prze...
     - Ćśś - uciszyłem go, przykładając palec wskazujący do ust, nadal wycierając mokrą plamę. Spoglądałem przy tym na Sehuna, w taki sposób jaki Kai mi kazał, sam nie wierząc w to co robię.
     - A co do tych trików, możesz mnie paru nauczyć - zachichotałem, mocniej przyciskając chusteczkę. - chętnie się nauczę - skłamałem. - z tobą - dodałem już ciszej.
     - Może jutro? Po treningu, z tego co wiem twój chłopak też należy do drużyny, mieliśmy nawet bliskie spotkanie - zaśmiał się nerwowo, a ja przypomniałem sobie incydent kiedy to Kai rzucił się na Oh. 
     Uniosłem wzrok na Sehuna, jeszcze raz analizując jego słowa. Twój chłopak. Sehun myśli, że ja i Kai...
     O Boże.
     - Kai nie jest moim chłopakiem - na mojej twarzy pojawił się grymas na myśl o mnie i Kaiu jako parze. - to mój przyjaciel, ja jestem wolny - przygryzłem wargę nieświadomie, co musiało wyglądać bardzo seksownie. W tym samym czasie zabrzmiał dzwonek oznajmiający początek kolejnej, nudnej lekcji. Miałem nadzieje, że Oh jednak zostanie, ale ten wyrwał mi chusteczkę, rzucił krótkie 'do zobaczenia' i wybiegł z łazienki. Wstałem z podłogi i przejrzałem się w lustrze, puściłem do siebie oczko  z zadowolenia. Mam randkę z Sehunem, bo można to nazwać randką, prawda?
~
Kai
     Dokładnie analizowałem jego każdy ruch. Zrobił tak jak mu kazałem, podszedł i usiadł koło Sehuna, a nawet bardzo blisko niego, teraz tylko gadka szmatka i do sedna. Pokazałem mu kilka typowych zachowań, których nauczyłem się z kilku fajnych magazynów, ale to szczegół. Myślałem, że nie skończą gadać, Luhan miał proste zadanie, chichotać jak głupi i wylać mu to na krocze, a potem zlizać i pieprzyć się, aż obaj padną i wujek Kai ich uratuje. No dobra, trochę dodałem od siebie, ale ten scenariusz jest również dobry, co stary. Gdy wreszcie Luhan zaczął działać, aż uśmiechnąłem się sam do siebie, Sehun był chyba nieźle wkurzony. I o to chodzi, brawo Lu. Podsunąłem sobie paczkę chipsów, które kupiłem w pobliskim automacie i obserwowałem, teraz Luhan miał udawać 'biednego, bezradnego chłopca' i pomóc Oh to wysuszyć na oczach całej stołówki. Ale tak nie było, zmarszczyłem brwi, Luhan ciągnął gdzieś Sehuna, a ja odrzuciłem paczkę chipsów w kąt, niegrzeczny, tak się nie pogrywa.
     Siedziałem bezradnie i obserwowałem jak Oh i Luhan opuszczają stołówkę, ledwo się opanowałem by tak nie pobiec, jak on mógł zniszczyć mój genialny plan? Starałem się uspokoić myślą o treningu, kilka rundek w kosza dobrze mi zrobi, nawet polubiłem drużynę, równi z nich goście, tylko z Sehunem nie miałem zbytniego kontaktu. Pamiętam jeszcze pierwsze dni, nie znałem się z nikim, jako, że wszyscy byli starsi, pierwszy podszedł do mnie niejaki Park Jimin, uważałem go za mięśniaka, który nie widzi nic poza sobą, jak to człowiek może się pomylić, okazało się, że Park i ja jesteśmy dla siebie stworzeni, mamy te same poglądy na świat, ma tylko jedną wadę, mianowicie, ma chłopaka, Jeon Jungkook jest w moim wieku ale z innej klasy, kojarzę dzieciaka, często wpada po treningach odwiedzić Jimina, słodkie. Jednak muszę przyznać, ma chłopak oko, Jungkook do brzydkich nie należy, a wręcz ma idealne pośladki, chętnie bym go wypróbował, ale jednak wolę nie podskakiwać Parkowi, może i jest niższy, ale siłę to on ma. 
     Siedziałem i patrzyłem w jeden punk, dalej rozmyślając, przypomniał mi się również Baekhyun i nasze umówione spotkanie, uśmiechnąłem się mimowolnie sprawdzając godzinę na telefonie, jeszcze tylko trzy lekcje i mały Byun znów będzie mój. 
     Z ciężkich rozmyśleń jaką pozę wypróbujemy z Baekiem, przerwał mi dzwonek, co oznacza trening, a biedny Lu będzie miał teraz jakąś nudną lekcje, jednak zapisanie się do drużyny było dobrym pomysłem.
~
     Mecz nie był taki zły jak myślałem, zdążyliśmy zagrać kilka rundek, byłem w drużynie z Sehunem co mi się osobiście nie podobało, chciałem mu pokazać, że jestem lepszy i zasługuje na miano kapitana. Na całe szczęście wraz z Oh nieźle sobie radziliśmy, kilka razy mu podałem, a potem on mi, dzięki temu wygraliśmy. Niedługo mieliśmy się zmierzyć z inną szkołą i myślę, że damy im radę. 
     Obserwowałem Jimina, który był w przeciwnej drużynie, popisywał się chcąc koniecznie wygrać, na początku nie zrozumiałem jego dziwnego zachowania, ale po jakimś czasie zauważyłam Jungkooka siedzącego na trybunach, sprytny. Choć gdyby Baekhyun przyglądał się mojej grze to zachowywałbym się podobnie.
     Ostatnia rundka przed końcem lekcji, dajemy sobie z Sehunem tajne znaki jak rozegramy mecz, spoglądam na Jimina, którego miałem za zadanie kryć, to nie będzie trudne, Park jest niski i zapatrzony na swojego chłopaka, który własnie uroczo mu macha, a Jimin wpatruje się w niego jak w obrazek, ciekawe czy już go pieprzył, dobra, oderwałem wzrok od Parka i odgoniłem od siebie niepotrzebne myśli takie jak Jungkook biegający w krótkiej spódniczce po boisku jako cheerleaderka. 
     Usłyszałem gwizdek i skupiłem się na meczu, widziałem żar w oczach Parka, desperacko chciał wygrać dla swojego chłoptasia, nie ma tak łatwo dopóki tu jestem. Poszło gładko, już po minucie trafiłem do kosza, dobra, dzięki Sehunowi, który w ostatniej chwili mi podał, ale się liczy, okej? Jimin nie poddał się tak łatwo, przejął prowadzenie, przeszedł całą naszą drużynę i specjalnie dla Kooka trafił do kosza, na koniec puszczając mu dzikie oczko, amator. 
     Mecz skończył się szybciej niż myślałem, chyba pierwszy raz nie miałem dość i chciałem nadal grać. Wszyscy cali zmęczeni i obolali, Jimin nieźle baruje, poszliśmy pod prysznice i prosto do szatni, okłamie was jeśli nie powiem, że nie obczaiłem ciała Sehuna, akurat stał centralnie koło mnie, więc miałem niezłe widoki, jest umięśniony, nawet bardziej ode mnie, ale jednak nie tak bardzo jak Jimin.
     - Hej - Sehun zaczepił mnie przy szafce, gdy byłem w trakcie ubierania - dobrze grałeś. 
     - Dzięki - rzuciłem mu krótki uśmiech. - ty również - nie kłamałem, Sehun był naprawdę dobry w te klocki, choć nadal za nim nie przepadam. 
~
Luhan
     Gdy tylko dzwonek zadzwonił rzuciłem się w kierunku wyjścia i pobiegłem prosto do szatni, w której aktualnie powinien być Jongin. 
     Miałem rację, stał przy szafce razem z Oh, podszedłem powoli, rzucając Sehunowi krótki uśmiech.
     - Jak było? - szczerze, wcale mnie to nie interesowało, gdyby nie Sehun stojący tuż obok mnie to wcale bym się nie zapytał.
     - Kai dobrze gra - Sehun powiedział jako pierwszy. 
     - Ta, Sehun też jest niczego sobie - Jongin mruknął pod nosem, przez co się skrzywiłem. Mógłby być trochę milszy.
     - Jutro mamy mecz, ostatnia rozgrywka w tym sezonie, jeśli wygramy z przeciwną drużyną dostaniemy się dalej - Sehun wydawał się być szczęśliwy, tak samo jak Kai, wiedziałem, że ten mecz jest ważny. Cała szkoła o tym huczy od jakiegoś miesiąca. 
     - Powodzenia - rzuciłem w stronę Sehuna, ignorując Kaia.
     Gdy Jongin w końcu się ubrał i dokończył rozmowę z Oh o jutrzejszym meczu, jak najszybciej zaciągnąłem Kaia w ustronne miejsce, tak żeby nikt nas nie słyszał. 
     - Zrobiłem to - syknąłem. - dokładnie tak jak chciałeś i chyba działa.
     - Sehun już cię przeleciał? - Kai uniósł brwi, a ja uderzyłem go w ramie.
     - Musisz być tak zboczony? - syknąłem. - Jutro ma mi pokazać kilka trików przydatnych w koszykówce - powiedziałem szczęśliwy i prawie zacząłem skakać na środku korytarza. 
     - Jutro? - Kai zaśmiał się, a ja spojrzałem na niego pytająco. - Jutro mamy mecz, nie wiem kiedy znajdzie dla ciebie chwilę. 
     Miałem ochotę uderzyć głową w najbliższą ścianę, przez propozycję Sehuna zapomniałem, że jutro grają mecz. 
     - Chyba cię spławił - znów się zaśmiał, a ja spiorunowałem go wzrokiem.
     - Twój plan nie działa. Ale mam nowy - moje oczy momentalnie się zaświeciły. 
     Jongin oparł się o szafkę za sobą i spojrzał na mnie wyczekując mojego genialnego planu.
     - Ty - wskazałem na niego, a on zaczął się rozglądać jakby jeszcze ktoś koło niego stał. - Zbliżysz się do Sehuna - podszedłem bliżej. - Szepniesz mu kilka dobrych słówek o mnie i najważniejsze, dowiesz się co lubi, dzięki temu będę mógł mu się przypodobać - tak, Luhan, jesteś geniuszem.
     - Nie ma mowy - warknął i założył ręce na klatce piersiowej.
     - Kai, proszę - spojrzałem na niego miną zbitego szczeniaczka. - dla mnie, dla twojego przyjaciela. - położyłem dłonie na jego ramionach.
     - Nie lubię Oh, nawet o tym nie myśl - odepchnął mnie na co się skrzywiłem. 
     - Jeden jedyny raz, proszę - złożyłem ręce jak do modlitwy, czułem, że poniżam się przed Kaiem i niezbyt mi się to podobało, ale dla Sehuna warto się poświęcić.
     - Jeśli zrobisz coś dla mnie - odpowiedział, a ja szczerze się uśmiechnąłem, a zaraz potem zbladłem. Kai czegoś chce, niedobrze.
     - Co mam zrobić? - zapytałem.
     Kai zaczął się rozglądać jakby poszukując odpowiedzi, jego wzrok zatrzymał się gdzieś za moimi plecami. Obróciłem się, ale ujrzałem tylko Seohyun, koleżankę z klasy. Jongin zawiesił się, jego oczy zaczęły świecić, a na twarzy pojawił się podstępny uśmiech, który znam, aż za dobrze.
     - Założysz dla mnie to - wskazał palcem, a ja spojrzałem na schludny mundurek Seo. Krótka, czarna spódniczka przed kolana, zakolanówki, biała koszula, a na to zarzucony różowy sweterek. 
     Spojrzałem na Kaia i miałem wielką nadzieje, że żartuje, ale on tylko pokiwał głową i posłał mi dziki uśmiech. 
     - Nie ma mowy! - krzyknąłęm, uderzając Jongina z całej siły w głowę. - Zboczeniec - prychnąłem, nie miałem zamiaru wciskać się w mundurek dla dziewczyn, mam swoją dumę.
     - W takim razie nici z planu - spojrzałem jeszcze raz na Seo, potem znów na mnie i chciał odejść, ale w ostatniej chwili złapałem jego nadgarstek. 
     - Kai - zawołałem, na co  wyższy obrócił się w moją stronę. - dziś po szkole - mruknąłem. - ale jeśli komuś powiesz - warknąłem na co Kai się spiął, ale zaraz uniósł brwi, zbliżył się do mojej twarzy i pocałował w policzek, przez co odskoczyłem z wrażenia.
     - Załatwię mundurek - mrugnął w moim kierunku, a ja chciałem zapaść się pod ziemie i nigdy nie wyjść, moja duma jednak ucierpi, bardzo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz