Chanyeol
- Widzicie to? To jest dobre - powiedziałem, pokazując moim współpracownikom jeden z moich genialnych projektów, przez które nie jedną noc zawaliłem. - Myślę, że to może przynieść większy zysk niż do teraz - dodałem.
- Yeol, przepraszam stary, ale to jest słabe. Prestiż naszej firmy maleje, w ciągu miesiąca straciliśmy 9% naszych klientów - wtrącił jeden z podwładnych szefa.
- Widzicie to? To jest dobre - powiedziałem, pokazując moim współpracownikom jeden z moich genialnych projektów, przez które nie jedną noc zawaliłem. - Myślę, że to może przynieść większy zysk niż do teraz - dodałem.
- Yeol, przepraszam stary, ale to jest słabe. Prestiż naszej firmy maleje, w ciągu miesiąca straciliśmy 9% naszych klientów - wtrącił jeden z podwładnych szefa.
Czasem miałem wrażenie, że szuka na mnie haczyka, tylko po to by zająć moje miejsce i dostać awans. Niestety ja tak łatwo się nie dam, nie po to zawalam nocki, siedzę do późna w biurze by jakiś frajer wywalił mnie na zbity pysk.
- Masz coś jeszcze? - odezwał się ktoś z tyłu.
- Masz coś jeszcze? - odezwał się ktoś z tyłu.
- Tak jasne, już pokazuje.
Miałem właśnie odtworzyć kolejną prezentację, gdy zadzwonił mój telefon. Cholera. Kto w tak ważnym momencie przerywa mi posiedzenie? Kurwa. Luhan. Jak na zawołanie zamknąłem laptopa, i czym prędzej zacząłem się ubierać.
Miałem właśnie odtworzyć kolejną prezentację, gdy zadzwonił mój telefon. Cholera. Kto w tak ważnym momencie przerywa mi posiedzenie? Kurwa. Luhan. Jak na zawołanie zamknąłem laptopa, i czym prędzej zacząłem się ubierać.
- Ya! Co ty robisz, Yeol? - powiedział mój jedyny i zaufany kumpel z pracy, Sehun.
- Jestem umówiony i na śmierć zapomniałem. Sehun, dokończ za mnie - odpowiedziałem, rzucając w stronę blondyna małego pendrive.
Mój telefon znów dawał o sobie znać. Cholera, mam przechlapane. To już kolejne spóźnienie z mojej strony. Aish...
- Hej, gdzie ty jesteś? - odezwał się głos z drugiej strony słuchawki. - Nie chce przegapić początku.
- Już jadę, już prawie - powiedziałem, pędząc ile sił w nogach do mojego srebrnego porsche.
- Jestem umówiony i na śmierć zapomniałem. Sehun, dokończ za mnie - odpowiedziałem, rzucając w stronę blondyna małego pendrive.
Mój telefon znów dawał o sobie znać. Cholera, mam przechlapane. To już kolejne spóźnienie z mojej strony. Aish...
- Hej, gdzie ty jesteś? - odezwał się głos z drugiej strony słuchawki. - Nie chce przegapić początku.
- Już jadę, już prawie - powiedziałem, pędząc ile sił w nogach do mojego srebrnego porsche.
- Jak daleko?
- Chyba już cię widzę, czekaj - skłamałem.
- Chyba już cię widzę, czekaj - skłamałem.
Baekhyun
Ubrałem najbardziej obcisłe rurki jakie znalazłem w szafie, koszulkę z dużym dekoltem, a na to zarzuciłem skórzaną kurtkę oraz podkreśliłem oczy czarnym eyelinerem. Gdy tylko mnie zobaczy, padnie z wrażenia.
Dziś była nasza rocznica, byłem podekscytowany. Wyszedłem 15 minut przed czasem, do kina mam 10 minut, więc spokojnie zdążę. Tak jak myślałem, byłem już pod kinem, kupiłem bilety i tylko czekałem, aż zjawi się Kris. Ludzi było strasznie dużo. Nic dziwnego skoro to premiera filmu, gdzie główną role gra Justin Timberlake. Tak szczerze mówiąc, niezłe ciacho z niego.
Gdy ludzie zaczęli wchodzić do kina zacząłem się martwić o Krisa. Może coś mu się stało? Nie zwlekając dłużej wyjąłem telefon i wybrałem numer Krisa.
- Gdzie jesteś? - zapytałem, mój głos przesiąknięty był troską.
- Zaraz będę, spokojnie - odpowiedział, jakby nigdy nic.
- Jak to spokojnie? Film się przed chwilą zaczął, Kris! - podniosłem swój ton.
- Gdzie jesteś? - zapytałem, mój głos przesiąknięty był troską.
- Zaraz będę, spokojnie - odpowiedział, jakby nigdy nic.
- Jak to spokojnie? Film się przed chwilą zaczął, Kris! - podniosłem swój ton.
- Dużo osób tu jest, nie mogę cię znaleźć. Co masz na sobie?
- Jedyne ciuchy jakie widać, nikogo nie ma przed kinem. Jestem tylko ja - powiedziałem, a w moim tonie można było wyczuć nutkę złości.
- Jedyne ciuchy jakie widać, nikogo nie ma przed kinem. Jestem tylko ja - powiedziałem, a w moim tonie można było wyczuć nutkę złości.
Chanyeol
Jechałem najszybciej jak mogłem. Już blisko. Powtarzałem sobie w kółko. Prawda była taka, że dostanie się do centrum Busan z mojego miejsca pracy zajmowało trochę czasu. Już po chwili zaparkowałem samochód kawałek dalej i zacząłem biec do celu.
- Wiem, że to dla ciebie ważne, dla mnie też - powiedziałem.
- Widocznie nie, skoro się spóźniasz.
- Widzę Cię! - powiedziałem, przerywając połączenie.
- Hej, już jestem, przepraszam cię bardzo!
- Przegapiliśmy piosenkę - powiedział mój chłopak Luhan.
Byliśmy parką od jakiś 3 miesięcy, dużo się sprzeczaliśmy, ale to głównie z powodu mojego spóźnialstwa.
- Ale tylko jedną - odpowiedziałem z uśmiechem.
- To była moja ulubiona - jego postawa i mimika twarzy wróżyły o tym, że był nieźle wkurzony.
- Na szczęście masz wiele ulubionych - powiedziałem w nadziei, że atmosfera między nami się złagodzi i pójdziemy wreszcie na ten pieprzony koncert.
- Następnym razem zamiast się spóźniać możesz również uderzyć mnie w twarz, na to samo wyjdzie.
- Wiem, że to dla ciebie ważne, dla mnie też - powiedziałem.
- Widocznie nie, skoro się spóźniasz.
- Widzę Cię! - powiedziałem, przerywając połączenie.
- Hej, już jestem, przepraszam cię bardzo!
- Przegapiliśmy piosenkę - powiedział mój chłopak Luhan.
Byliśmy parką od jakiś 3 miesięcy, dużo się sprzeczaliśmy, ale to głównie z powodu mojego spóźnialstwa.
- Ale tylko jedną - odpowiedziałem z uśmiechem.
- To była moja ulubiona - jego postawa i mimika twarzy wróżyły o tym, że był nieźle wkurzony.
- Na szczęście masz wiele ulubionych - powiedziałem w nadziei, że atmosfera między nami się złagodzi i pójdziemy wreszcie na ten pieprzony koncert.
- Następnym razem zamiast się spóźniać możesz również uderzyć mnie w twarz, na to samo wyjdzie.
Zamurowało mnie trochę, nawet bardzo. Nie wiedziałem, że ta piosenka jest dla niego tak bardzo ważna.
Baekhyun
- Baekhyun - ktoś powiedział za mną. Odwróciłem się i ujrzałem Krisa. Odłożyłem telefon i z wielkim uśmiechem na twarzy rzuciłem mu się na szyje całując namiętnie.
- Cześć - powiedziałem, gdy już przerwaliśmy pocałunek.
- Przepraszam - powiedział.
- Nic nie szkodzi - odpowiedziałem i zacząłem wyjmować z torby smakołyki, które sam przygotowałem na nasz wielki dzień - Mam dla nas babeczki, robione z sercem i to dosłownie. - Pomachałem mu przed twarzą dwiema wielkimi, czekoladowymi, babeczkami w kształcie serca.
- Wyglądają smakowicie.
- Bo tak jest - odpowiedziałem, posyłając mu najbardziej uwodzicielski uśmiech. - Mam jeszcze dla nas kanapki! Z indykiem, specjalnie dla ciebie bo wiem, że takie kochasz - znów posłałem mu uśmiech, lecz tym razem pełen miłości i radości, że w końcu możemy spędzić trochę czasu razem.
- Okej, chodźmy już bo Justin Timberlake zaraz pokaże swój cudowny abs - już kierowałem się w stronę wejścia gdy poczułem żelazny uścisk na moim nadgarstku, przez który cofnąłem się do swojego wcześniejszego miejsca.
- Cześć - powiedziałem, gdy już przerwaliśmy pocałunek.
- Przepraszam - powiedział.
- Nic nie szkodzi - odpowiedziałem i zacząłem wyjmować z torby smakołyki, które sam przygotowałem na nasz wielki dzień - Mam dla nas babeczki, robione z sercem i to dosłownie. - Pomachałem mu przed twarzą dwiema wielkimi, czekoladowymi, babeczkami w kształcie serca.
- Wyglądają smakowicie.
- Bo tak jest - odpowiedziałem, posyłając mu najbardziej uwodzicielski uśmiech. - Mam jeszcze dla nas kanapki! Z indykiem, specjalnie dla ciebie bo wiem, że takie kochasz - znów posłałem mu uśmiech, lecz tym razem pełen miłości i radości, że w końcu możemy spędzić trochę czasu razem.
- Okej, chodźmy już bo Justin Timberlake zaraz pokaże swój cudowny abs - już kierowałem się w stronę wejścia gdy poczułem żelazny uścisk na moim nadgarstku, przez który cofnąłem się do swojego wcześniejszego miejsca.
Chanyeol
- Słuchaj Luhan, przepra...
-Nie! - przerwał mi - Nie chce słuchać twoich przeprosin. - Zróbmy sobie przerwę Yeol.
- Zrywasz ze mną? - wykrzyczałem, kilku przechodni zerknęło w naszą stronę. - Byłem w pracy, przepraszam, Luhan.
- Powinieneś troszczyć się o mnie lepiej. Nasze drogi się rozchodzą.
Wkurzyłem się, na prawdę się wkurzyłem. Ten zadufany w sobie chłopak sugeruje mi, że się o niego nie troszczyłem.
- Tak masz racje, rozchodzą się. Ty lubisz takie koncerty, a ja nie. Dzięki, że zrywasz zanim się zaczął. - powiedziałem z kpiącym uśmiechem.
- To najlepszy muzyk pokolenia - wykrzyczał.
Nastąpiła cisza. Staliśmy na środku chodnika tarasując ludziom przejście, a nasze spojrzenia uciekały od siebie. Po kilku sekundach cisze przerwał Luhan.
- To nie chodzi o ciebie.
- Chodzi o mnie! Zrywasz ze mną - powiedziałem na bezdechu.
- Chodzi o mnie Yeol, już cię już nie lubię.
- Lubiłeś mnie gdy uprawialiśmy sex i prosiłeś mnie o więcej.
Na poliki niższego pojawiły się blade rumieńce,a jego źrenice się rozszerzyły.
- Nie pamiętasz? Ah Yeol, mocniej, mocni... - zacząłem jęczeć i imitować Luhana, ale uniemożliwiła mi to jego dłoń która zatkała moją buzie.
- Jak możesz! Ty... Aish.
- Zrywasz ze mną? - wykrzyczałem, kilku przechodni zerknęło w naszą stronę. - Byłem w pracy, przepraszam, Luhan.
- Powinieneś troszczyć się o mnie lepiej. Nasze drogi się rozchodzą.
Wkurzyłem się, na prawdę się wkurzyłem. Ten zadufany w sobie chłopak sugeruje mi, że się o niego nie troszczyłem.
- Tak masz racje, rozchodzą się. Ty lubisz takie koncerty, a ja nie. Dzięki, że zrywasz zanim się zaczął. - powiedziałem z kpiącym uśmiechem.
- To najlepszy muzyk pokolenia - wykrzyczał.
Nastąpiła cisza. Staliśmy na środku chodnika tarasując ludziom przejście, a nasze spojrzenia uciekały od siebie. Po kilku sekundach cisze przerwał Luhan.
- To nie chodzi o ciebie.
- Chodzi o mnie! Zrywasz ze mną - powiedziałem na bezdechu.
- Chodzi o mnie Yeol, już cię już nie lubię.
- Lubiłeś mnie gdy uprawialiśmy sex i prosiłeś mnie o więcej.
Na poliki niższego pojawiły się blade rumieńce,a jego źrenice się rozszerzyły.
- Nie pamiętasz? Ah Yeol, mocniej, mocni... - zacząłem jęczeć i imitować Luhana, ale uniemożliwiła mi to jego dłoń która zatkała moją buzie.
- Jak możesz! Ty... Aish.
Po tym odwrócił się na pięcie i poszedł.
Baekhyun
- Musimy porozmawiać.
Po tych słowach zaschło mi w gardle, czy on chce ze mną ze...
- Wyluzujmy na jakiś czas.
Po tych słowach zaschło mi w gardle, czy on chce ze mną ze...
- Wyluzujmy na jakiś czas.
- Co? - wytrzeszczyłem oczy, a kanapki, które trzymałem w ręku upadły na ziemie. - Mówiłeś, że jesteśmy jak dwie połówki.
- Kiedy? - zapytał z grymasem na twarzy.
- Kiedy uprawialiśmy seks w hotelu.
- No wiesz, to się nie liczy - powiedział z wrednym uśmieszkiem.
Zignorowałem grubiańskie słowa, które posłał mi Kris i zmieniłem temat.
- Spóźniłeś się bo nie wiedziałeś jak ze mną zerwać?
- Kiedy? - zapytał z grymasem na twarzy.
- Kiedy uprawialiśmy seks w hotelu.
- No wiesz, to się nie liczy - powiedział z wrednym uśmieszkiem.
Zignorowałem grubiańskie słowa, które posłał mi Kris i zmieniłem temat.
- Spóźniłeś się bo nie wiedziałeś jak ze mną zerwać?
- No wiesz, zastanawiałem się nad ubraniem.
Zlustrowałem go od góry do dołu. Miał jakieś podarte dresy i zwykłe tenisówki. Na pewno nie męczył się od rana ze swoim wyglądam, tak jak ja to robiłem.
- Założyłeś tenisówki i bluzę, wielka mi filozofia - wywróciłem oczami.
- Przestań, jesteś niemiły.
Zlustrowałem go od góry do dołu. Miał jakieś podarte dresy i zwykłe tenisówki. Na pewno nie męczył się od rana ze swoim wyglądam, tak jak ja to robiłem.
- Założyłeś tenisówki i bluzę, wielka mi filozofia - wywróciłem oczami.
- Przestań, jesteś niemiły.
- Odpowiedz mi na jedno pytanie, szczerze. - popatrzyłem Krisowi w oczy. - Dlaczego?
- Już mnie nie kręcisz, na twój widok mi nie staje. W łóżku wrzeszczysz jak tania dziwka... i widać, że również się tak ubierasz. - po tym zdaniu zilustrował mnie od góry do dołu.
Popatrzyłem na niego i nie mogłem uwierzyć, że to ten sam człowiek, który w łóżku szeptał mi czułe słówka i mówił jak bardzo mnie kocha.
- Już mnie nie kręcisz, na twój widok mi nie staje. W łóżku wrzeszczysz jak tania dziwka... i widać, że również się tak ubierasz. - po tym zdaniu zilustrował mnie od góry do dołu.
Popatrzyłem na niego i nie mogłem uwierzyć, że to ten sam człowiek, który w łóżku szeptał mi czułe słówka i mówił jak bardzo mnie kocha.
Wymierzyłem mu siarczystego liścia w polik.
- Dupek - wycedziłem przez zęby, a w kącikach moich oczu pojawiły się łzy.
- Dupek - wycedziłem przez zęby, a w kącikach moich oczu pojawiły się łzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz