sobota, 2 stycznia 2016

It's just a break

Chanyeol

     - Widzicie to? To jest dobre - powiedziałem, pokazując moim współpracownikom jeden z moich genialnych projektów, przez które nie jedną noc zawaliłem. - Myślę, że to może przynieść większy zysk niż do teraz - dodałem. 

     - Yeol, przepraszam stary, ale to jest słabe. Prestiż naszej firmy maleje, w ciągu miesiąca straciliśmy 9% naszych klientów - wtrącił jeden z podwładnych szefa.
     Czasem miałem wrażenie, że szuka na mnie haczyka, tylko po to by zająć moje miejsce i dostać awans. Niestety ja tak łatwo się nie dam, nie po to zawalam nocki, siedzę do późna w biurze by jakiś frajer wywalił mnie na zbity pysk. 

     - Masz coś jeszcze? - odezwał się ktoś z tyłu. 
     - Tak jasne, już pokazuje. 

     Miałem właśnie odtworzyć kolejną prezentację, gdy zadzwonił mój telefon. Cholera. Kto w tak ważnym momencie przerywa mi posiedzenie? Kurwa. Luhan. Jak na zawołanie zamknąłem laptopa, i czym prędzej zacząłem się ubierać. 
     - Ya! Co ty robisz, Yeol? - powiedział mój jedyny i zaufany kumpel z pracy, Sehun. 

     - Jestem umówiony i na śmierć zapomniałem. Sehun, dokończ za mnie - odpowiedziałem, rzucając w stronę blondyna małego pendrive.

     Mój telefon znów dawał o sobie znać. Cholera, mam przechlapane. To już kolejne spóźnienie z mojej strony. Aish...

     - Hej, gdzie ty jesteś? - odezwał się głos z drugiej strony słuchawki. - Nie chce przegapić początku.

     - Już jadę, już prawie - powiedziałem, pędząc ile sił w nogach do mojego srebrnego porsche.
     - Jak daleko? 

     - Chyba już cię widzę, czekaj - skłamałem.

Baekhyun

    Ubrałem najbardziej obcisłe rurki jakie znalazłem w szafie, koszulkę z dużym dekoltem, a na to zarzuciłem skórzaną kurtkę oraz podkreśliłem oczy czarnym eyelinerem. Gdy tylko mnie zobaczy, padnie z wrażenia. 
     Dziś była nasza rocznica, byłem podekscytowany. Wyszedłem 15 minut przed czasem, do kina mam 10 minut, więc spokojnie zdążę. Tak jak myślałem, byłem już pod kinem, kupiłem bilety i tylko czekałem, aż zjawi się Kris. Ludzi było strasznie dużo. Nic dziwnego skoro to premiera filmu, gdzie główną role gra Justin Timberlake. Tak szczerze mówiąc, niezłe ciacho z niego. 
     Gdy ludzie zaczęli wchodzić do kina zacząłem się martwić o Krisa. Może coś mu się stało? Nie zwlekając dłużej wyjąłem telefon i wybrałem numer Krisa.

     - Gdzie jesteś? - zapytałem, mój głos przesiąknięty był troską.

     - Zaraz będę, spokojnie - odpowiedział, jakby nigdy nic.

     - Jak to spokojnie? Film się przed chwilą zaczął, Kris! - podniosłem swój ton.
     - Dużo osób tu jest, nie mogę cię znaleźć. Co masz na sobie? 

     - Jedyne ciuchy jakie widać, nikogo nie ma przed kinem. Jestem tylko ja - powiedziałem, a w moim tonie można było wyczuć nutkę złości.

Chanyeol

     Jechałem najszybciej jak mogłem. Już bliskoPowtarzałem sobie w kółko. Prawda była taka, że dostanie się do centrum Busan z mojego miejsca pracy zajmowało trochę czasu. Już po chwili zaparkowałem samochód kawałek dalej i zacząłem biec do celu.

     - Wiem, że to dla ciebie ważne, dla mnie też - powiedziałem.

     - Widocznie nie, skoro się spóźniasz. 

     - Widzę Cię! - powiedziałem, przerywając połączenie. 

     - Hej, już jestem, przepraszam cię bardzo! 

     - Przegapiliśmy piosenkę - powiedział mój chłopak Luhan. 

     Byliśmy parką od jakiś 3 miesięcy, dużo się sprzeczaliśmy, ale to głównie z powodu mojego spóźnialstwa. 

     - Ale tylko jedną - odpowiedziałem z uśmiechem.

     - To była moja ulubiona - jego postawa i mimika twarzy wróżyły o tym, że był nieźle wkurzony.

     - Na szczęście masz wiele ulubionych - powiedziałem w nadziei, że atmosfera między nami się złagodzi i pójdziemy wreszcie na ten pieprzony koncert.

     - Następnym razem zamiast się spóźniać możesz również uderzyć mnie w twarz, na to samo wyjdzie.
     Zamurowało mnie trochę, nawet bardzo. Nie wiedziałem, że ta piosenka jest dla niego tak bardzo ważna. 

Baekhyun 
     - Baekhyun - ktoś powiedział za mną. Odwróciłem się i ujrzałem Krisa. Odłożyłem telefon i z wielkim uśmiechem na twarzy rzuciłem mu się na szyje całując namiętnie.

     - Cześć - powiedziałem, gdy już przerwaliśmy pocałunek.

     - Przepraszam - powiedział.

     - Nic nie szkodzi - odpowiedziałem i zacząłem wyjmować z torby smakołyki, które sam przygotowałem na nasz wielki dzień - Mam dla nas babeczki, robione z sercem i to dosłownie. - Pomachałem mu przed twarzą dwiema wielkimi, czekoladowymi, babeczkami w kształcie serca.

     - Wyglądają smakowicie. 

     - Bo tak jest - odpowiedziałem, posyłając mu najbardziej uwodzicielski uśmiech. - Mam jeszcze dla nas kanapki! Z indykiem, specjalnie dla ciebie bo wiem, że takie kochasz - znów posłałem mu uśmiech, lecz tym razem pełen miłości i radości, że w końcu możemy spędzić trochę czasu razem.

     - Okej, chodźmy już bo Justin Timberlake zaraz pokaże swój cudowny abs - już kierowałem się w stronę wejścia gdy poczułem żelazny uścisk na moim nadgarstku, przez który cofnąłem się do swojego wcześniejszego miejsca.

Chanyeol
     - Słuchaj Luhan, przepra...
     -Nie! - przerwał mi - Nie chce słuchać twoich przeprosin. - Zróbmy sobie przerwę Yeol. 

     - Zrywasz ze mną? - wykrzyczałem, kilku przechodni zerknęło w naszą stronę. - Byłem w pracy, przepraszam, Luhan. 

     - Powinieneś troszczyć się o mnie lepiej. Nasze drogi się rozchodzą.

     Wkurzyłem się, na prawdę się wkurzyłem. Ten zadufany w sobie chłopak sugeruje mi, że się o niego nie troszczyłem.

     - Tak masz racje, rozchodzą się. Ty lubisz takie koncerty, a ja nie. Dzięki, że zrywasz zanim się zaczął. - powiedziałem z kpiącym uśmiechem.

     - To najlepszy muzyk pokolenia - wykrzyczał. 

     Nastąpiła cisza. Staliśmy na środku chodnika tarasując ludziom przejście, a nasze spojrzenia uciekały od siebie. Po kilku sekundach cisze przerwał Luhan. 

     - To nie chodzi o ciebie.

     - Chodzi o mnie! Zrywasz ze mną - powiedziałem na bezdechu.

     - Chodzi o mnie Yeol, już cię już nie lubię.

     - Lubiłeś mnie gdy uprawialiśmy sex i prosiłeś mnie o więcej. 

     Na poliki niższego pojawiły się blade rumieńce,a jego źrenice się rozszerzyły.

     - Nie pamiętasz? Ah Yeol, mocniej, mocni... - zacząłem jęczeć i imitować Luhana, ale uniemożliwiła mi to jego dłoń która zatkała moją buzie. 

     - Jak możesz! Ty... Aish.
     Po tym odwrócił się na pięcie i poszedł.

Baekhyun
     - Musimy porozmawiać. 

     Po tych słowach zaschło mi w gardle, czy on chce ze mną ze...

     - Wyluzujmy na jakiś czas. 
     - Co? - wytrzeszczyłem oczy, a kanapki, które trzymałem w ręku upadły na ziemie. - Mówiłeś, że jesteśmy jak dwie połówki. 

     - Kiedy? - zapytał z grymasem na twarzy.

     - Kiedy uprawialiśmy seks w hotelu.

     - No wiesz, to się nie liczy - powiedział z wrednym uśmieszkiem. 

     Zignorowałem grubiańskie słowa, które posłał mi Kris i zmieniłem temat.

     - Spóźniłeś się bo nie wiedziałeś jak ze mną zerwać?
     - No wiesz, zastanawiałem się nad ubraniem.

     Zlustrowałem go od góry do dołu. Miał jakieś podarte dresy i zwykłe tenisówki. Na pewno nie męczył się od rana ze swoim wyglądam, tak jak ja to robiłem.

     - Założyłeś tenisówki i bluzę, wielka mi filozofia - wywróciłem oczami.

     - Przestań, jesteś niemiły. 
     - Odpowiedz mi na jedno pytanie, szczerze. - popatrzyłem Krisowi w oczy. - Dlaczego?

    - Już mnie nie kręcisz, na twój widok mi nie staje. W łóżku wrzeszczysz jak tania dziwka... i widać, że również się tak ubierasz. - po tym zdaniu zilustrował mnie od góry do dołu. 

     Popatrzyłem na niego i nie mogłem uwierzyć, że to ten sam człowiek, który w łóżku szeptał mi czułe słówka i mówił jak bardzo mnie kocha.
     Wymierzyłem mu siarczystego liścia w polik. 

     - Dupek - wycedziłem przez zęby, a w kącikach moich oczu pojawiły się łzy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz