Baekhyun
- Dlaczego związki zaczynają się tak fajnie, a potem stają się beznadziejne? - zapytałem mojego najlepszego przyjaciela Chena, spacerując po małych uliczkach Seulu. - Nie wierzę już w tę hollywoodzką ściemę o prawdziwej miłości.
Chanyeol
Siedziałem właśnie w jakimś pobliskim barze, w samym centrum Busan razem z Sehunem. Musiałem się napić by całe to wielkie napięcie w końcu ze mnie zeszło.
- Będę po prostu pracował i ruchał jak Jord Clune.
- Będę po prostu pracował i ruchał jak Jord Clune.
Baekhyun
- Będę pozbawiony emocji... jak Jord Clune. - na tą myśl uśmiechnąłem się szczerze. - Wiesz Chen, rzadko coś mówisz, ale jak już coś powiesz to trafiasz w samą dziesiątkę - powiedziałem i ruszyłem w stronę domu.
Kilka tygodni później...
Kilka tygodni później...
Chanyeol
Nowe życie. Tak. Musiałem w końcu uwolnić się od tej całej rutyny, którą miałem w Busan. Wspomnienia związane z moim ex nie dawały mi spokoju, dlatego gdy dostałem propozycje pracy w Seulu, ani chwili się nie zastanawiałem.
Siedziałem wygodnie w samolocie klasy A, czasem mogę sobie pozwolić na takie luksusy. Samolot za kilka minut miał wylądować, a ja byłem podekscytowany. Miała mnie odebrać moja współpracownica, z którą mam tworzyć projekty i udoskonalać firmę.
Siedziałem wygodnie w samolocie klasy A, czasem mogę sobie pozwolić na takie luksusy. Samolot za kilka minut miał wylądować, a ja byłem podekscytowany. Miała mnie odebrać moja współpracownica, z którą mam tworzyć projekty i udoskonalać firmę.
Baekhyun
Kurtka, buty, torba. Tak, mam wszystko. Zaraz! Eyeliner! Ktoś by mógł sobie pomyśleć po co mi na każdym kroku eyeliner, szczerze nie wiem, wiem jednak, że nie ruszę się bez niego na krok. Spakowałem najważniejsze dokumenty w torbę i wybiegłem z domu jak najszybciej. Byłem już nieźle spóźniony.
- Taxi! - krzyknąłem, machając w stronę jednej z taksówek.
Gdy już ktoś się zatrzymał, szybko podbiegłem i wsiadłem.
- Taxi! - krzyknąłem, machając w stronę jednej z taksówek.
Gdy już ktoś się zatrzymał, szybko podbiegłem i wsiadłem.
- Na lotnisko, szybko! - krzyknąłem.
Gdy już byłem na miejscu, wybiegłem z taksówki jak poparzony, miałem nadzieję, że zdążę.
Na całe szczęście ludzie dopiero wychodzili z odprawy, było dość tłoczno. Zauważyłem, że inni w okół mnie mają kartki z imieniem osoby, którą chcą odebrać. Jak ja poznam tego typka? Nie mam żadnej kartki. Baekhyun, czemu ty nigdy nie myślisz.
Gdy już byłem na miejscu, wybiegłem z taksówki jak poparzony, miałem nadzieję, że zdążę.
Na całe szczęście ludzie dopiero wychodzili z odprawy, było dość tłoczno. Zauważyłem, że inni w okół mnie mają kartki z imieniem osoby, którą chcą odebrać. Jak ja poznam tego typka? Nie mam żadnej kartki. Baekhyun, czemu ty nigdy nie myślisz.
- Przepraszam, będzie pan potrzebował tej kartki? - spytałem grzecznie starszego pana.
- Nie, proszę - odpowiedział.
Tylko czym ja to napiszę. Przeszukałem torbę doszczętnie, ale oczywiście zapomniałem o czymś do pisania. Świetnie Baekhyun, świetnie. Zaraz... eyeliner! Tak to jest to! Gdy już znalazłem potrzebną rzecz napisałem wielkimi literami PARK CHANYEOL. Idealnie. Przepchałem się na sam początek i stanąłem przy barierkach. Ludzie wychodzili po kolei. Pchali się wręcz. Moja kartka wypadła mi z rąk, przeciąg ją porwał kawałek dalej. Świetnie, Baek. Szybkim krokiem ruszyłem za kartką, ta jednak nie chciała, bym ją złapał. Gdy tylko się zbliżałem, uciekała. Nie miałem wyboru, wskoczyłem na taśmę z bagażami i zacząłem biec pod prąd by zatrzymać moją zgubę. Nie zwracałem na tłum ludzi, który mi się przyglądał w skupieniu, byłem już przyzwyczajony, że ludzie często się na mnie patrzą. Już prawie ją miałem, gdy czyjaś ręka podniosła moją kartkę.
- To ja - powiedział, nieznany mi głos.
- Nie, proszę - odpowiedział.
Tylko czym ja to napiszę. Przeszukałem torbę doszczętnie, ale oczywiście zapomniałem o czymś do pisania. Świetnie Baekhyun, świetnie. Zaraz... eyeliner! Tak to jest to! Gdy już znalazłem potrzebną rzecz napisałem wielkimi literami PARK CHANYEOL. Idealnie. Przepchałem się na sam początek i stanąłem przy barierkach. Ludzie wychodzili po kolei. Pchali się wręcz. Moja kartka wypadła mi z rąk, przeciąg ją porwał kawałek dalej. Świetnie, Baek. Szybkim krokiem ruszyłem za kartką, ta jednak nie chciała, bym ją złapał. Gdy tylko się zbliżałem, uciekała. Nie miałem wyboru, wskoczyłem na taśmę z bagażami i zacząłem biec pod prąd by zatrzymać moją zgubę. Nie zwracałem na tłum ludzi, który mi się przyglądał w skupieniu, byłem już przyzwyczajony, że ludzie często się na mnie patrzą. Już prawie ją miałem, gdy czyjaś ręka podniosła moją kartkę.
- To ja - powiedział, nieznany mi głos.
- To moje - opowiedziałem, nie kontaktując co się dzieje.
- Nie, to moje imię napisane na kartce... eyelinerem. - powiedział, uśmiechając się w moją stronę.
- Nie, to moje imię napisane na kartce... eyelinerem. - powiedział, uśmiechając się w moją stronę.
- Park Chanyeol - powiedziałem.
- Tak, to ja - odpowiedział, przysuwając kartkę do swojej twarzy.
- Jestem Byun Baekhyun, miło mi cię poznać. - wyciągnąłem rękę w stronę Chanyeola na powitanie.
- Zawsze biegasz po taśmie na bagaże gdy jesteś na lotnisku? - zapytał
- Tak, to ja - odpowiedział, przysuwając kartkę do swojej twarzy.
- Jestem Byun Baekhyun, miło mi cię poznać. - wyciągnąłem rękę w stronę Chanyeola na powitanie.
- Zawsze biegasz po taśmie na bagaże gdy jesteś na lotnisku? - zapytał
- Lubie dostarczać ludziom rozrywki - powiedziałem, śmiejąc się z własnych słów. - Witamy w Seulu.
- Nie tak sobie wyobrażałem łowcę głów - znów się zaśmiał.
- Nie tak sobie wyobrażałem łowcę głów - znów się zaśmiał.
- Nasza taksówka czeka, chodźmy.
Ruszyłem w stronę czarnej furgonetki, a Chanyeol ruszył za mną. Chwilę później już siedzieliśmy w środku. Panowała między nami okropna cisza, co prawda miałem mnóstwo pytań ale nie chciałem przestraszyć nowego. W końcu postanowiłem zacząć.
- To dla ciebie wielka szansa, zacząć współprace z dyrektorem naczelnym magazynu GQ. Oczywiście nie mam nic do twojego bloga. - zacząłem.
- Mam 6 milionów wejść miesięcznie! - odparł.
- To dla ciebie wielka szansa, zacząć współprace z dyrektorem naczelnym magazynu GQ. Oczywiście nie mam nic do twojego bloga. - zacząłem.
- Mam 6 milionów wejść miesięcznie! - odparł.
- Nie mam nic do twojego bloga, ale to GQ!
- Seul jest strasznie zatłoczony - powiedział, choć sądzę, że chciał zmienić temat. - W Busan chociaż jest trochę przestrzeni.
- A co ty jesteś, jakieś dzikie zwierze na safari? Czym ty się martwisz?
Zapadła cisza.
- Nie wiem, ja nie chce przejąć legendarnej branży i zrobić gówna - odpowiedział w końcu. - Przepraszam za wyrażenie.
- Seul jest strasznie zatłoczony - powiedział, choć sądzę, że chciał zmienić temat. - W Busan chociaż jest trochę przestrzeni.
- A co ty jesteś, jakieś dzikie zwierze na safari? Czym ty się martwisz?
Zapadła cisza.
- Nie wiem, ja nie chce przejąć legendarnej branży i zrobić gówna - odpowiedział w końcu. - Przepraszam za wyrażenie.
- Więc nie rób gówna, spraw żeby wszyscy zapamiętali cię jak legendę. Wypij kawę przed rozmową, poradzisz sobie! - prawie wykrzyknąłem, pełen entuzjazmu. Naprawdę chciałem pracować z tych chłopakiem, miły z niego gość! - Chyba, że wolisz zieloną herbatę.
Chanyeol tylko uśmiechnął się. Naszą miłą pogawędkę przerwał szofer, który oznajmił, że jesteśmy na miejscu.
Odprowadziłem Chanyeola pod same wejście, posłałem mu ciepły uśmiech.
Chanyeol tylko uśmiechnął się. Naszą miłą pogawędkę przerwał szofer, który oznajmił, że jesteśmy na miejscu.
Odprowadziłem Chanyeola pod same wejście, posłałem mu ciepły uśmiech.
- Poradzisz sobie.
Chanyeol spojrzał na wysoki wieżowiec przed sobą.
- Będzie co będzie. Mówiłem, że nie chce tej pracy. - powiedział, ale ja wiedziałem, że tak naprawdę dałby się zabić by tylko tu pracować.
- To zrób mi przysługę i udawaj, że chcesz.
Chanyeol spojrzał na wysoki wieżowiec przed sobą.
- Będzie co będzie. Mówiłem, że nie chce tej pracy. - powiedział, ale ja wiedziałem, że tak naprawdę dałby się zabić by tylko tu pracować.
- To zrób mi przysługę i udawaj, że chcesz.
- Okej. - powiedział, po czym wszedł do wieżowca
W głębi serca wierzyłem, że mu się uda.
Chanyeol
Wychodziłem właśnie z biura. Wszystko poszło po mojej myśli, dostałem się. Nie będę musiał wracać do Busan i oglądać tych fałszywych twarzy. Gdy kroczyłem wzdłuż sklepów zauważyłem Baekhyuna. Co on tu robi? Ten również mnie zauważył i szybko do mnie podbiegł.
- Hej, ty tutaj? - zapytałem.
- Hej, ty tutaj? - zapytałem.
- Tak, to moja praca, czekać na ciebie - uśmiechnął się blado. - Więc... jak poszło? - zapytał
-Kupili mnie - powiedziałem, dumnie się uśmiechając. - na razie cię nie wyrzucą - zaśmiałem się.
- Oh, Bogu dzięki, mam u ciebie dług - odpowiedział, również się śmiejąc. - chodź, postawie ci drinka.
Baekhyun wydawał się naprawdę sympatycznym człowiekiem, to dzięki niemu zyskałem pewność siebie i nie zawaliłem na rozmowie. Powędrowałem za Baekhyunem, w końcu to on zna dobrze Seul, zaczął mnie ciągnąć w stronę jakiegoś baru. Słyszałem jak muzyka rozbrzmiewa w głośnikach, a kolorowe światła migają w oknach.
- Alkohol? Możemy pogadać - powiedziałem.
Baekhyun na moje słowa tylko zaśmiał się, dalej ciągnąć w wybrane przez niego miejsce.
-Kupili mnie - powiedziałem, dumnie się uśmiechając. - na razie cię nie wyrzucą - zaśmiałem się.
- Oh, Bogu dzięki, mam u ciebie dług - odpowiedział, również się śmiejąc. - chodź, postawie ci drinka.
Baekhyun wydawał się naprawdę sympatycznym człowiekiem, to dzięki niemu zyskałem pewność siebie i nie zawaliłem na rozmowie. Powędrowałem za Baekhyunem, w końcu to on zna dobrze Seul, zaczął mnie ciągnąć w stronę jakiegoś baru. Słyszałem jak muzyka rozbrzmiewa w głośnikach, a kolorowe światła migają w oknach.
- Alkohol? Możemy pogadać - powiedziałem.
Baekhyun na moje słowa tylko zaśmiał się, dalej ciągnąć w wybrane przez niego miejsce.
Po chwili już siedzieliśmy na wybranych przez Baeka miejscach. Miałem idealny widok na rzekę Han. Nie spodziewałem się, że w Seulu jest tak pięknie.
- Nie jesteś tu bez powodu- powiedział do mnie Baekhyun
- Tak, przyjechałem rozważyć jedną z opcji.
-Jesteś w doskonałej sytuacji, dobrze płatna praca, nowe miejsce, nowi ludzie - odparł.
- A ty nie? - zapytałem.
- Zawodowo? Absolutnie. A prywatnie? Nie twoja sprawa - prychnął.
Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, Baekhyun poszedł w moje ślady i również się uśmiechnął.
- Nie jesteś tu bez powodu- powiedział do mnie Baekhyun
- Tak, przyjechałem rozważyć jedną z opcji.
-Jesteś w doskonałej sytuacji, dobrze płatna praca, nowe miejsce, nowi ludzie - odparł.
- A ty nie? - zapytałem.
- Zawodowo? Absolutnie. A prywatnie? Nie twoja sprawa - prychnął.
Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, Baekhyun poszedł w moje ślady i również się uśmiechnął.
- Oh Tao! - krzyknął Baekhyun.
Po chwili do naszego stolika wysoki Chińczyk z podkrążonymi oczami.
- Jak tam u ciebie stary? - powiedział Baekhyun w jego stronę. - Oh, to jest Chanyeol - wskazał na mnie. - Chanyeol, to Tao.
Na przywitanie wyciągnąłem dłoń w stronę Tao.
- Przyjaciele Baekhyuna, to również moi przyjaciele, miło mi cię poznać.
Po pewnym czasie wyszliśmy z baru i skierowaliśmy się wzdłuż Seulskich dróg. Baekhyun nie chciał zdradzić dokąd idziemy.
- Tao to miły koleś, jak się poznaliście? - zapytałem z czystej ciekawości.
Po chwili do naszego stolika wysoki Chińczyk z podkrążonymi oczami.
- Jak tam u ciebie stary? - powiedział Baekhyun w jego stronę. - Oh, to jest Chanyeol - wskazał na mnie. - Chanyeol, to Tao.
Na przywitanie wyciągnąłem dłoń w stronę Tao.
- Przyjaciele Baekhyuna, to również moi przyjaciele, miło mi cię poznać.
Po pewnym czasie wyszliśmy z baru i skierowaliśmy się wzdłuż Seulskich dróg. Baekhyun nie chciał zdradzić dokąd idziemy.
- Tao to miły koleś, jak się poznaliście? - zapytałem z czystej ciekawości.
- Oh, rozdziewiczył mnie - odpowiedział, jakby nigdy nic.
- Więc od dawna się przyjaźnicie?
- Jakieś 8 miesięcy - odpowiedział.
Myślę, że moja twarz w tamtym momencie wyglądała jakby ktoś wylał na mnie szklankę z wodą, prosto na twarz. Zamurowało mnie.
- Wow - tylko tyle byłem w stanie wydusić.
- Żartowałem, to mój stary przyjaciel - wybuchnął śmiechem. - Gdybyś widział swoją twarz.
Nagle Baekhyun skręcił w boczną uliczkę i wszedł do jednego z garaży jednego z większych wieżowców.
- Więc od dawna się przyjaźnicie?
- Jakieś 8 miesięcy - odpowiedział.
Myślę, że moja twarz w tamtym momencie wyglądała jakby ktoś wylał na mnie szklankę z wodą, prosto na twarz. Zamurowało mnie.
- Wow - tylko tyle byłem w stanie wydusić.
- Żartowałem, to mój stary przyjaciel - wybuchnął śmiechem. - Gdybyś widział swoją twarz.
Nagle Baekhyun skręcił w boczną uliczkę i wszedł do jednego z garaży jednego z większych wieżowców.
- Gdzie my idziemy? - zapytałem.
- Zobaczysz - powiedział, zaczynając się turlać po podłodze. - No dalej, chodź, inaczej nie przejdziesz. Są tu czujniki ruchu, widzisz - wskazał palcem na ścianę na której rzeczywiście były czujniki. Bałem się, że ten mały może mnie wpakować w niezłe tarapaty, ale i tak za nim poszedłem. Eh, głupi...
Po pokonaniu całej klatki schodowej, w końcu wyszliśmy. Zauważyłem, że Baekhyun wyprowadził nas na dach. Widok był piękny. Oświetlone wieżowce, sklepy, wielkie budowle znikające za horyzontem. To wszystko zdobiło niebo pełne gwiazd.
- Otwarta przestrzeń - powiedział. - pobiegaj sobie, czy coś - zaśmiał się.
- Wow, niewiarygodne - powiedziałem, rozglądając się w kółko. - Okej, tego nie było w dramach.
Usiedliśmy we dwóch na skraju dachu.
- A co twój ojciec o tym myśli? - przerwał cisze Baekhyun.
- Myśli o czym?
- Przecież sam pisał dla Busan Times.
- Zobaczysz - powiedział, zaczynając się turlać po podłodze. - No dalej, chodź, inaczej nie przejdziesz. Są tu czujniki ruchu, widzisz - wskazał palcem na ścianę na której rzeczywiście były czujniki. Bałem się, że ten mały może mnie wpakować w niezłe tarapaty, ale i tak za nim poszedłem. Eh, głupi...
Po pokonaniu całej klatki schodowej, w końcu wyszliśmy. Zauważyłem, że Baekhyun wyprowadził nas na dach. Widok był piękny. Oświetlone wieżowce, sklepy, wielkie budowle znikające za horyzontem. To wszystko zdobiło niebo pełne gwiazd.
- Otwarta przestrzeń - powiedział. - pobiegaj sobie, czy coś - zaśmiał się.
- Wow, niewiarygodne - powiedziałem, rozglądając się w kółko. - Okej, tego nie było w dramach.
Usiedliśmy we dwóch na skraju dachu.
- A co twój ojciec o tym myśli? - przerwał cisze Baekhyun.
- Myśli o czym?
- Przecież sam pisał dla Busan Times.
- Odrobiłeś prace domową - zaśmiałem się.
- Mam takie coś... nazywa się google. Co twój ojciec myśli o tej pracy?
- Szczerze, nie pytałem go. Powiedziałby, żebym posłuchał intuicji, a on i tak będzie ze mnie dumny.
- Wspaniały człowiek - odparł Baekhyun. - Hej! Chcesz coś zobaczyć?
Baekhyun podszedł na środek dachu, po czym się położył.
- Mam takie coś... nazywa się google. Co twój ojciec myśli o tej pracy?
- Szczerze, nie pytałem go. Powiedziałby, żebym posłuchał intuicji, a on i tak będzie ze mnie dumny.
- Wspaniały człowiek - odparł Baekhyun. - Hej! Chcesz coś zobaczyć?
Baekhyun podszedł na środek dachu, po czym się położył.
- No chodź - krzyknął.
Poszedłem w jego ślady i po chwili leżałem koło niego, oglądając wspaniały gwiazdozbiór.
- Zabierasz tu wszystkich rekrutów? - zapytałem
- Właściwie, nikogo tu jeszcze nie zabrałem.
- Serio?
- Ta...
- Dzięki.
- Jeśli komuś powiesz to rozerwę cię na strzępy - syknął.
- Pełno w tym mieście morderców.
Znienacka Baekhyun wstał, przez co ja też wstałem. Czy jemu nigdy nie kończy się energia?
- Chyba pora wracać do domu, chodź odprowadzę cię do taxi.
Poszedłem w jego ślady i po chwili leżałem koło niego, oglądając wspaniały gwiazdozbiór.
- Zabierasz tu wszystkich rekrutów? - zapytałem
- Właściwie, nikogo tu jeszcze nie zabrałem.
- Serio?
- Ta...
- Dzięki.
- Jeśli komuś powiesz to rozerwę cię na strzępy - syknął.
- Pełno w tym mieście morderców.
Znienacka Baekhyun wstał, przez co ja też wstałem. Czy jemu nigdy nie kończy się energia?
- Chyba pora wracać do domu, chodź odprowadzę cię do taxi.
~
Po wyczerpującym dniu w końcu byłem w swoim apartamencie, był on duży jak na jedną osobę. Rozpakowałem od razu swoje walizki i ruszyłem do salonu, a zaraz potem do sypialni. Niemożliwe, wodne łóżko, jak na zawołanie rzuciłem się na nie jak małe dziecko.
~
Już następnego dnia z samego rana stałem na sali konferencyjnej przed grupką ludzi.
- Dajcie mi trochę czasu na zdobycie waszego zaufania. Jestem w tym nowy, ale brak doświadczenia nadrabiam bezczelnością. Więc, moje drzwi są zawsze otwarte - skierowałem swoją mowę do grupki przede mną.
Chyba pierwsze wrażenie sprawiłem dobre, ludzie zaczęli bić bravo i się kłaniać.
- Choi Minpyo, redaktor naczelny - usłyszałem głos za sobą
- Oh, uwielbiam twoje artykuły! - powiedziałem.
- Może wyskoczymy gdzieś poderwać jakieś dupy?
Zamurowało mnie. Myślałem, że to poważny człowiek biznesu. Tym razem widzę człowieka w młodyk wieku, który ma na sobie niebieskim podkoszulku i zwykłych jeansach.
- Co? - wydusiłem z siebie.
- No wiesz, w Seulu też mamy niezłe laski do wyrywania.
- Jestem gejem.
- Naprawdę? Przecież zostałeś dyrektorem artystycznym. Spoko, więcej dup dla mnie. Pisze o rasizmie w hokeju, wiesz coś na ten temat? Bo ja się na tym nie znam.
Pokiwałem przecząco głową.
- No trudno, na mnie czas.
~
Przeglądałem właśnie ważne dokumenty w biurze, niektórzy myślą, że robota papierkowa jest łatwa, ale niestety to najgorsze cholerstwo jakie może być.
- Hej - usłyszałem sympatyczny głos tuż nade mną.
- Baekhyun, cześć - odpowiedziałem.
- To twoja umowa - położył tuż przede mną plik kartek. - Podpisz i wychodzę.
Zerknąłem okiem na umowę. Rok?
- Dobra. Cały rok?
- Zrób mi przysługę, jeśli wyrzucą cię przed rokiem nie dostane premii, a ja chce premię - uśmiechnął się szatańsko.
- Mogę zrezygnować kiedy chce, po co ta umowa? - zapytałem.
- Po prostu podpisz.
Podpisałem w kilku wyznaczonych miejscach i przekazałem kartki Baekhyunowi.
- Miło się z tobą robi interesy - uśmiechnął się i skierował się w stronę wyjścia.
- Hej, zjadłbym coś, znasz może jakieś fajne miejsce? - zapytałem.
Baekhyun odwrócił się w moją stronę, jego minia nagle spoważniała.
- Czy to ma być randka? - Zapytał z odrobiną jadu w głosie.
- Raczej mam nadzieję, że pokażesz mi jakąś fajną knajpę.
- Jestem twoim jedynym przyjacielem, nie zniszcz tego.
- To nie jest randka - zaprzeczyłem.
- Miło się z tobą robi interesy - uśmiechnął się i skierował się w stronę wyjścia.
- Hej, zjadłbym coś, znasz może jakieś fajne miejsce? - zapytałem.
Baekhyun odwrócił się w moją stronę, jego minia nagle spoważniała.
- Czy to ma być randka? - Zapytał z odrobiną jadu w głosie.
- Raczej mam nadzieję, że pokażesz mi jakąś fajną knajpę.
- Jestem twoim jedynym przyjacielem, nie zniszcz tego.
- To nie jest randka - zaprzeczyłem.
- Pewnie byłoby fajnie, seks, fantazje sado-maso ale źle by się skończyło i przestalibyśmy ze sobą gadać - wycedził przez zęby na jednym wydechu.
- Nie zapraszam cię na randkę! - prawie wykrzyczałem.
- Oh, zrozumiem. Nie pociągam cię? Nie jestem zbyt seksowny?
- Nie zapraszam cię na randkę! - prawie wykrzyczałem.
- Oh, zrozumiem. Nie pociągam cię? Nie jestem zbyt seksowny?
Co ja zrobiłem. Baekhyun stoi przede mną i mam wrażenie, że zaraz się rozpłacze. Dupek z ciebie Yeol. Jesteś taki niewrażliwy. Do moich uszu dobiegł cichy śmiech? Tak to był śmiech. Baekhyun zaczął się śmiać.
- Ale z ciebie baba, dalej chodź - powiedział i ruszył prawdopodobnie w stronę najbliższej knajpy. - Ja stawiam.
- Ale z ciebie baba, dalej chodź - powiedział i ruszył prawdopodobnie w stronę najbliższej knajpy. - Ja stawiam.
~
Baekhyun
Kocham klimat knajmy, w której własnie się znajdowaliśmy razem z Chanyeolem. Mimo, że dużo razy chodziłem tu z tym dupkiem Krisem, nie zaprzestane odwiedzać starego pana Yoon i jego niebiański ramen. Naszą spokojną pogawędkę przerwał telefon Yeola.
- Siostra?
- Nie, mój ex. Jest świrnięty. Kocha Britney Spears. - Zrobiłem odruch wymiotny- I chce się przyjaźnić - I znowu to zrobiłem.
- Chce mnie wyleczyć z niedostępności - powiedział.
- Z niedostępności?
- Ta, mam już dość związków.
- Wyjąłeś mi to z ust - powiedziałem.
Znowu telefon Yeola. Bez wahania wyrwałem go z jego dłoni.
- Hej, Baek co ty robisz?! - próbował mi wyrwać telefon, ale byłem szybszy i odebrałem.
- Hej, tu Byun Baekhyun, nowy chłopak Chanyeola - powiedziałem dumnie, a na twarzy Parka widniało zaskoczenie - halo? O rozłączył się, jaka szkoda.
- Nie wierze, że to zrobiłeś - zaśmiał się.
- Siostra?
- Nie, mój ex. Jest świrnięty. Kocha Britney Spears. - Zrobiłem odruch wymiotny- I chce się przyjaźnić - I znowu to zrobiłem.
- Chce mnie wyleczyć z niedostępności - powiedział.
- Z niedostępności?
- Ta, mam już dość związków.
- Wyjąłeś mi to z ust - powiedziałem.
Znowu telefon Yeola. Bez wahania wyrwałem go z jego dłoni.
- Hej, Baek co ty robisz?! - próbował mi wyrwać telefon, ale byłem szybszy i odebrałem.
- Hej, tu Byun Baekhyun, nowy chłopak Chanyeola - powiedziałem dumnie, a na twarzy Parka widniało zaskoczenie - halo? O rozłączył się, jaka szkoda.
- Nie wierze, że to zrobiłeś - zaśmiał się.
Ja tylko wzruszyłem ramionami.
- Jutro wpadają do mnie znajomi, może dołączysz?
- Muszę sprawdzić w grafiku, nie prowadzę już małego bloga.
Na te słowa zaśmiałem się, znowu. Jednak śmieszek z tego Parka.
- Jutro wpadają do mnie znajomi, może dołączysz?
- Muszę sprawdzić w grafiku, nie prowadzę już małego bloga.
Na te słowa zaśmiałem się, znowu. Jednak śmieszek z tego Parka.
~
Baekhyun
Impreza, jeśli można to tak nazwać, powoli się rozkręcała. Gości przybywało. Wyciągnąłem kolejny zapas alkoholu i ruszyłem po kieliszki, kiedy do drzwi zabrzmiał dzwonek. Szybko poszedłem otworzyć drzwi, wcześniej oczywiście zahaczając o lustro, by ostatni raz sprawdzić jak wyglądam. I muszę przyznać, że wyglądałem jednym słowem zajebiście. A z eyelinerem to dziś cuda wyczyniam. Moje oczy wyglądają tak kocio jak jeszcze nigdy.
- Hej - przywitałem się zaraz po otworzeniu drzwi.
- Hej, świetnie wyglądasz - odpowiedział.
- Dziękuje, ty też jesteś niczego sobie.
- Hej, świetnie wyglądasz - odpowiedział.
- Dziękuje, ty też jesteś niczego sobie.
W salonie trwała już impreza na całego, jedni tańczyli, drudzy pili wyborne drinki.
- Hej wszyscy! - krzyknąłem. - to jest Chanyeol z Busan.
Wszyscy powitali Chana i zaczęli mu machać.
Gdy razem z Chanem rozluźniliśmy się trochę przez drinki postanowiliśmy zagrać na xboxie, a co.
- Hej wszyscy! - krzyknąłem. - to jest Chanyeol z Busan.
Wszyscy powitali Chana i zaczęli mu machać.
Gdy razem z Chanem rozluźniliśmy się trochę przez drinki postanowiliśmy zagrać na xboxie, a co.
Oczywiście ten oszust musiał grać nieczysto i co rusz spychał mnie z maty. Graliśmy z innymi w butelkę, karty, choć to trochę sztywne, ale można się pośmiać.
Chanyeol odleciał w połowie imprezy, nie mogłem sobie darować, wyciągnąłem mój eyeliner, który zawsze nosze przy sobie i trochę przyozdobiłem twarz chłopaka. Mianowicie wyglądał trochę jak podróbka Hitlera.
Chanyeol odleciał w połowie imprezy, nie mogłem sobie darować, wyciągnąłem mój eyeliner, który zawsze nosze przy sobie i trochę przyozdobiłem twarz chłopaka. Mianowicie wyglądał trochę jak podróbka Hitlera.
~
Chanyeol
W pracy miałem takiego kaca jak nigdy. Siedziałem przed włączonym komputerem i próbowałem nie zasnąć. Gdy monitor na chwilę zgasnął zauważyłem czarne plamy na mojej twarzy. A to mały...
Niech tylko czeka na rewanż. Po chwili dostałem maila ze zdjęciem. Baekhyun z logo naszej firmy stworzonym przeze mnie. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Moje życie kręciło się w szybkim tempie. Praca, pisanie nowych artykułów, grafika i wiele innych, ale była też ta dobra strona jak wieczne wyjścia do kawiarni, a wieczorami imprezy, na których tym razem Baekhyun odleciał pierwszy i mogłem dokonać swojej zemsty.
A teraz razem z Baekhynem leżeliśmy rozwaleni na kanapie u mnie, popijaliśmy jakieś tanie piwo i oglądaliśmy pierwszy lepszy tandetny romans.
- Dlaczego w tych filmach jest taka kiepska muzyka? - zapytałem.
- Żebyś wiedział co masz czuć.
Gdy już nadeszła ta ''romantyczna'' chwila w filmie myślałem, ze zwrócę wszystko co jadłem na śniadanie. Baek chyba czuł to samo sądząc po jego minie.
- Życie mogłoby tak wyglądać - powiedział smutno Baek. - Nie musiałbym się martwić o makeup, włosy, czy chodzić do łazienki. I zawsze gdy byłbym w dołku znalazłby mnie przystojniak, pocieszał i całował i żylibyśmy długo i szczęśliwie - westchnął i spuścił wzrok. - Dlaczego nigdy nie pokażą co się dzieje po tym pocałunku na końcu?
- Pokazują w porno - odpowiedziałem chłodno.
- Mhm, tęsknie za sekem. To jak strzelanie szyją. - wymruczał Baekhyun.
- Seks prowadzi do komplikacji...
- I emocji - dodał Baek - i winny.
- Chcesz więcej piwa? - spytał.
- Pewnie.
Baekhyun schylił się by posprzątać paczki po ciastkach, chipsach i nasze puste butelki po piwach, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jego tyłka. Jest gorący, muszę to przyznać
- Baekhyun - krzyknąłem.
Niech tylko czeka na rewanż. Po chwili dostałem maila ze zdjęciem. Baekhyun z logo naszej firmy stworzonym przeze mnie. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Moje życie kręciło się w szybkim tempie. Praca, pisanie nowych artykułów, grafika i wiele innych, ale była też ta dobra strona jak wieczne wyjścia do kawiarni, a wieczorami imprezy, na których tym razem Baekhyun odleciał pierwszy i mogłem dokonać swojej zemsty.
A teraz razem z Baekhynem leżeliśmy rozwaleni na kanapie u mnie, popijaliśmy jakieś tanie piwo i oglądaliśmy pierwszy lepszy tandetny romans.
- Dlaczego w tych filmach jest taka kiepska muzyka? - zapytałem.
- Żebyś wiedział co masz czuć.
Gdy już nadeszła ta ''romantyczna'' chwila w filmie myślałem, ze zwrócę wszystko co jadłem na śniadanie. Baek chyba czuł to samo sądząc po jego minie.
- Życie mogłoby tak wyglądać - powiedział smutno Baek. - Nie musiałbym się martwić o makeup, włosy, czy chodzić do łazienki. I zawsze gdy byłbym w dołku znalazłby mnie przystojniak, pocieszał i całował i żylibyśmy długo i szczęśliwie - westchnął i spuścił wzrok. - Dlaczego nigdy nie pokażą co się dzieje po tym pocałunku na końcu?
- Pokazują w porno - odpowiedziałem chłodno.
- Mhm, tęsknie za sekem. To jak strzelanie szyją. - wymruczał Baekhyun.
- Seks prowadzi do komplikacji...
- I emocji - dodał Baek - i winny.
- Chcesz więcej piwa? - spytał.
- Pewnie.
Baekhyun schylił się by posprzątać paczki po ciastkach, chipsach i nasze puste butelki po piwach, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jego tyłka. Jest gorący, muszę to przyznać
- Baekhyun - krzyknąłem.
- Co? - odwrócił się w moją stronę.
- Uprawiajmy sex, bez zobowiązań!
- Co? Chyba się upiłeś.
Wstałem i ruszyłem w stronę Baekhyuna.
- Nie, mówię poważnie.
- Mówiłem ci, że nie lubię cię w ten sposób.
- Ani ja ciebie, dlatego to świetny pomysł - powiedziałem, zadowolony ze swojego świetnego pomysłu.
- Uprawiajmy sex, bez zobowiązań!
- Co? Chyba się upiłeś.
Wstałem i ruszyłem w stronę Baekhyuna.
- Nie, mówię poważnie.
- Mówiłem ci, że nie lubię cię w ten sposób.
- Ani ja ciebie, dlatego to świetny pomysł - powiedziałem, zadowolony ze swojego świetnego pomysłu.
Bakhyun zaśmiał się.
- Nie wiem nawet, czy mi się podobasz.
- Słodkie - zaśmiałem się.
- Czasami lecę na dupków. A ja ci się podobam?
- Słodkie - znów się zaśmiałem.
- Nie, nie, nie! Zanim poznałeś moją osobowość! Pierwsze spojrzenie, pierwsze wrażenie.
- Ale szczerze? - zapytałem.
- Tak, szczerze. Powiedz co myślałeś.
- Właściwie spodobały mi się twoje oczy i twój tyłek w sumie też.
- W sumie?! - krzyknął, odwracając się i ilustrując swój tyłek. - Jest niezły.
- Teraz ty, co ci się we mnie podoba?
- Czasami lecę na dupków. A ja ci się podobam?
- Słodkie - znów się zaśmiałem.
- Nie, nie, nie! Zanim poznałeś moją osobowość! Pierwsze spojrzenie, pierwsze wrażenie.
- Ale szczerze? - zapytałem.
- Tak, szczerze. Powiedz co myślałeś.
- Właściwie spodobały mi się twoje oczy i twój tyłek w sumie też.
- W sumie?! - krzyknął, odwracając się i ilustrując swój tyłek. - Jest niezły.
- Teraz ty, co ci się we mnie podoba?
- Hm... twoje uszy są fajne - posłał mi uśmiech. - i twoje usta, pomyślałem, że dobrze całujesz.
- To prawda - powiedziałem skromnie.- Przysięgasz, że nie chcesz niczego oprócz sexu? - zapytał.
- A ty przysięgasz?
- Bez emocji, bez związku, tylko sex. - powiedział, patrząc mi prosto w oczy - Przysięgam.
- Przysięgam.
- Bez emocji, bez związku, tylko sex. - powiedział, patrząc mi prosto w oczy - Przysięgam.
- Przysięgam.
Baekhyun
- To co, powinniśmy zacząć? - Spytał Chanyeol.
- Ta, to może do sypialni.
- A może na kanapie? - zaproponował.
- Nie, wole sypialnie - powiedziałem i rzuciłem się na Chanyeol. Od razu przeplotłem nogi wokół jego bioder.
Jest silny, więc z łatwością mógł mnie unieść. Pocałunek był dziki, nie bawiliśmy się w namiętność, chcieliśmy po prostu ostrego seksu, przynajmniej ja chciałem.
- Ta, to może do sypialni.
- A może na kanapie? - zaproponował.
- Nie, wole sypialnie - powiedziałem i rzuciłem się na Chanyeol. Od razu przeplotłem nogi wokół jego bioder.
Jest silny, więc z łatwością mógł mnie unieść. Pocałunek był dziki, nie bawiliśmy się w namiętność, chcieliśmy po prostu ostrego seksu, przynajmniej ja chciałem.
Gdy tylko weszliśmy do sypialni, rzucił mnie na łóżko i znalazł się nade mną, całując mocno. Nasze języki walczyły o dominacje, Chanyeol zdecydowanie mnie zdominował. Zszarpał ze mnie koszule, a była taka fajna. Teraz wątpię, że gdziekolwiek ją założę. Odwzajemniłem mu się ściągając z niego podkoszulek. Chanyeol zaczął schodzić pocałunkami na moją szyje, jego ręka wkradła się pod moje bokserki, przez co jęknąłem. Wplotłem ręce w jego włosy i zacząłem ciągnąć, pokazując mu tym, jak mi dobrze. Ściągnął ze mnie jeansy, przez co byłem zupełnie nagi, zaraz potem przyssał się do moich sutków, ssał i podgryzał na zmianę, a ja tylko jęczałem i odchylałem głowę do tyłu. Zaczął zjeżdżać swoimi pocałunkami coraz niżej, jedną ręką symulując mój niemały problem. Gdy w końcu dotarł na dół, bez chwili zastanowienia włożył do ust mojego penisa. Odruchowo wypchnąłem biodra ku górze. Chanyeol zassał się na główce, a ja zacząłem krzyczeć.
- Co jest? - zapytał zmartwiony.
- Nic, proszę nie przestawaj - wyjąkałem.
Chanyeol wrócił do swojej czynności i już po chwili doszedłem obficie w jego usta. Usłyszałem grzechot paska i zobaczyłem jak Chan ściąga swoje spodnie, wtedy zobaczyłem jego kolegę. Patrzyłem na niego wielkimi oczami. Był ogromny, on mnie rozerwie.
- Nie bój się, przygotuje cię - Park chyba wyczuł mój strach.
Złapał mnie za biodra, po czym przewrócił tak, bym leżał na brzuchu. Podniósł moje biodra, żeby mieć lepszy dostęp. Moja głowa zatapiała się w poduszkach, by przygotować się na wielkiego członka Chanyeola.
- Czekaj - przerwałem. - Masz żel lub cokolwiek? - zapytałem, a raczej wyjęczałem.
- Nie, nie jest mi to potrzebne, sam cię dobrze przygotuje.
- Chan, ty mnie rozerwiesz! - krzyknąłem z dołu.
- Nic, proszę nie przestawaj - wyjąkałem.
Chanyeol wrócił do swojej czynności i już po chwili doszedłem obficie w jego usta. Usłyszałem grzechot paska i zobaczyłem jak Chan ściąga swoje spodnie, wtedy zobaczyłem jego kolegę. Patrzyłem na niego wielkimi oczami. Był ogromny, on mnie rozerwie.
- Nie bój się, przygotuje cię - Park chyba wyczuł mój strach.
Złapał mnie za biodra, po czym przewrócił tak, bym leżał na brzuchu. Podniósł moje biodra, żeby mieć lepszy dostęp. Moja głowa zatapiała się w poduszkach, by przygotować się na wielkiego członka Chanyeola.
- Czekaj - przerwałem. - Masz żel lub cokolwiek? - zapytałem, a raczej wyjęczałem.
- Nie, nie jest mi to potrzebne, sam cię dobrze przygotuje.
- Chan, ty mnie rozerwiesz! - krzyknąłem z dołu.
- Zaufaj mi - i na te słowa nie miałem wyboru jak tylko mu zaufać, wiedziałem, że nie będę w stanie chodzić przez najbliższe kilka dni.
Poczułem jak wkłada we mnie jeden palec, zaczął nim poruszać we wszystkie strony. Czułem lekki dyskomfort. Zaraz dołączył drugi i trzeci. Po dobrym rozciągnięciu wyjął palce i wtedy zacząłem się bać, wiedziałem, że da mi to wielką przyjemność, ale chodzić też chciałem. Yeol nie wchodził długo, co on tam robi? Śpi?
- Yeol, wchodź w końcu - wyjąkałem.
- Widzę, że księżniczka nie może wytrzymać - zaśmiał się - masz seksowny tyłek, aż mam ochotę go klepnąć - i jak powiedział tak zrobił.
- Park Chanyeol!! - krzyknąłem, a on się tylko zaśmiał.
Zaraz potem wszedł we mnie po same jądra. Z mojego gardła wydobył się głośny krzyk. Chan czekał, aż się przyzwyczaję, lecz przyjemność nie nadchodziła, miałem wrażenie jakby ktoś mnie rozrywał. Wtedy Park zaczął się poruszać i natrafił na to cudowne miejsce. Wygiąłem plecy i zajęczałem przeciągle, dla Chana był to znak, że może się dalej poruszać. Zaczął wchodzić we mnie mocno i głęboko, co chwilę uderzając mnie w tyłek. Nie miałem czasu na niego nawrzeszczeć, bo przyjemność mną zawładnęła.
- Yeol... mocniej, proszę... - wyjęczałem.
Już po chwili Chan wzmocnił swoje ruchy, znów trafiając w to niesamowite miejsce. Nie potrafiłem wytrzymać zapięcia. Wyciągnąłem rękę, by się zadowolić i dać sobie upust, ale Chan mi nie pozwolił, złapał moje nadgarstki i przełożył je na moje plecy, gdzie je mocno trzymał jedną ręką, drugą nadal wymierzał siarczyste klapsy. Już po chwili doszedłem z długim jękiem i jego imieniem na ustach. Park zrobił jeszcze kilka mocniejszych ruchów i doszedł we mnie.
Opadł na moje plecy wciąż będąc we mnie i dysząc ciężko, zaczął całować mnie po szyi.
- Byłeś cudowny - wyszeptał.
- Nienawidzę cię, Park Chanyeol. Nie mówiłeś, że jesteś sado.
Poczułem jak wkłada we mnie jeden palec, zaczął nim poruszać we wszystkie strony. Czułem lekki dyskomfort. Zaraz dołączył drugi i trzeci. Po dobrym rozciągnięciu wyjął palce i wtedy zacząłem się bać, wiedziałem, że da mi to wielką przyjemność, ale chodzić też chciałem. Yeol nie wchodził długo, co on tam robi? Śpi?
- Yeol, wchodź w końcu - wyjąkałem.
- Widzę, że księżniczka nie może wytrzymać - zaśmiał się - masz seksowny tyłek, aż mam ochotę go klepnąć - i jak powiedział tak zrobił.
- Park Chanyeol!! - krzyknąłem, a on się tylko zaśmiał.
Zaraz potem wszedł we mnie po same jądra. Z mojego gardła wydobył się głośny krzyk. Chan czekał, aż się przyzwyczaję, lecz przyjemność nie nadchodziła, miałem wrażenie jakby ktoś mnie rozrywał. Wtedy Park zaczął się poruszać i natrafił na to cudowne miejsce. Wygiąłem plecy i zajęczałem przeciągle, dla Chana był to znak, że może się dalej poruszać. Zaczął wchodzić we mnie mocno i głęboko, co chwilę uderzając mnie w tyłek. Nie miałem czasu na niego nawrzeszczeć, bo przyjemność mną zawładnęła.
- Yeol... mocniej, proszę... - wyjęczałem.
Już po chwili Chan wzmocnił swoje ruchy, znów trafiając w to niesamowite miejsce. Nie potrafiłem wytrzymać zapięcia. Wyciągnąłem rękę, by się zadowolić i dać sobie upust, ale Chan mi nie pozwolił, złapał moje nadgarstki i przełożył je na moje plecy, gdzie je mocno trzymał jedną ręką, drugą nadal wymierzał siarczyste klapsy. Już po chwili doszedłem z długim jękiem i jego imieniem na ustach. Park zrobił jeszcze kilka mocniejszych ruchów i doszedł we mnie.
Opadł na moje plecy wciąż będąc we mnie i dysząc ciężko, zaczął całować mnie po szyi.
- Byłeś cudowny - wyszeptał.
- Nienawidzę cię, Park Chanyeol. Nie mówiłeś, że jesteś sado.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz