niedziela, 3 stycznia 2016

It's just my ex

     - NIESPODZIANK...
     Baekhyun oderwał się od mojego penisa, a ja z przerażeniem obserwowałem jak Sehun stoi w progu drzwi z prezentami, a za nim... Luhan. Tak, ten Luhan. Jakby na złość w tym samym czasie wystrzeliłem prosto na twarz Baekhyuna. To będą udane święta.
     Sehun zakrył Luhanowi oczy sam cofając się do innego pomieszczenia, w tym samym czasie Baek pokarał mnie mocnym uderzeniem i posłał mi morderczy uśmiech, jasne, wszystko moja wina.
     Baek zaczął wycierać twarz ze spermy, a ja w tym czasie ubrałem się i ogarnąłem poczochrane włosy.
     - Celibat, aż do śmierci - syknął, tak by goście w pokoju obok nas nie usłyszeli. 
     - Sam mi się dobrałeś do penisa - syknął.-  Dostałem z liścia, najwidoczniej za słowa, które wypowiedziałem. Niby nie bolało tak bardzo, ale Baek był nieźle wkurzony.  Przyłożyłem rękę do obolałego policzka i popatrzyłem na niego z miną zbitego szczeniaczka. - za co? - jęknąłem. 
     - Za to, że jesteś kretynem. 
     Odwrócił się i skierował się w stronę holu, gdzie najwidoczniej podsłuchiwali nasi przybysze, wnioskuje to po cieniu, który dawali, idioci.
     Nadal zastanawia mnie i również martwi obecność Luhana. Sehun dobrze wie, że jest moim byłym, więc po co go ze sobą wziął? Chciał mi zrobić na złość, a może zemsta za coś co mu zrobiłem w przeszłości? A co jeśli Luhan będzie chciał do mnie wrócić? O czym ja w ogóle myślę, mam teraz Baekhyuna i to jest najważniejsze. Baekhyun, kurwa. On nic nie wie o Luhanie. 
     - Mogliście uprzedzić zanim wpadniecie - spojrzałem jak Baekhyun wprowadza za sobą Sehuna, a zaraz za nim idzie Luhan. - nie spodziewaliśmy się was. 
     Gdy tylko zobaczyłem Oh w drzwiach rzuciłem się na niego i przywitałem, tak dawno go nie widziałem, stęskniłem się, w końcu to mój najlepszy przyjaciel, komu innemu się wyżalę jak nie jemu? Baekhyunowi w sumie mówię wszystko, ale na pewno nie pójdzie ze mną do baru oceniać tyłki innych mężczyzn i popijać przy tym piwo. Prędzej by mnie zabił.
     - Taa, na następny raz was uprzedzimy - odpowiedział Sehun, a Luhan zaczął cicho chichotać, w między czasie posyłając mi dziwne spojrzenie. - O, Baekhyun, to jest Luhan - wypchnął bruneta przed siebie, wow, nawet zmienił kolor włosów. - Mój chłopak.
     Co kurwa. Zacząłem się momentalnie dusić i kaszleć, gdy ślina wleciała mi nie w tę dziurkę, w którą powinna. Sehun i Luhan razem, kiedy to się stało i czemu ten idiota mnie nie raczył uprzedzić. Przecież to istne przeciwieństwa. Sehun lubi przygody na jedną noc, dla niego liczy się sex, a Luhan woli romantyczne gesty. Nie pytajcie skąd wiem, po prostu zbyt długo ze sobą byliśmy. 
     - Nie zwracajcie na niego uwagi - Baek machnął na mnie ręką. - Jestem Baekhyun, miło mi. - podał mu rękę, a mnie, aż ciarki przeszły. Mój ex i aktualny chłopak w jednym pomieszczeniu, na dodatek podali sobie rękę. - To Chanyeol, mój chł...
     - Wiem - Luhan uśmiechnął się w moją stronę, a ja wiedziałem, że nie jest to uśmiech, który posyła się przyjacielowi. - Znamy się. 
     - Skąd? - zapytał ciekawy i właśnie wtedy musiałem wkroczyć do akcji. Jak na zawołanie pojawiłem się u boku Baekhyuna i objąłem go w pasie przyciągając bliżej. 
     - Z pracy - skłamałem. - pracowaliśmy razem w Busan - złapałem kontakt wzrokowy z Luhanem, a potem z Sehunem. Temu drugiemu nie podobało się, że kłamie i wiem, że nie powinienem tego robić, ale wiem jaki jest Baekhyun, raczej nie byłby szczęśliwy. 
     - To może oni sobie pogadają i poopowiadają jakich super chłopaków mają, a my chodźmy się napić - wtrącił Sehun odciągając nas od tamtej dwójki. Zaczął kierować nas w stronę kuchni. Puścił mnie i spojrzał na mnie spod byka.
     - Co ty odwalasz? - oparł się o stół kuchenny.
     - Dobra, przyznaje. Baekhyuna nie było w domu, a ja zacząłem się nudzić i wtedy mi stanął i on przyszedł i mi pomógł i...
     - Nie to kretynie! Czemu okłamujesz Baekhyuna?
     - A ty czemu jesteś z moim ex? - na ostatnie słowo ściszyłem głos. 
     - Pierwszy zadałem pytanie - ciężki zawodnik z niego.
     - Znasz charakter Baekhyuna, lepiej żeby nie wiedział, że przyprowadziłeś do nas mojego ex -  prychnąłem. 
     - Jesteś kretynem - blondyn złapał się za głowę. 
     - Ty też, chodzisz z Luhanem, uważaj bo zacznie się puszczać - syknąłem i wiedziałem, że to jego słaby punkt, wyszczerzył się na mnie. 
     - Przypominam, że to ty pieprzyłeś się całe dwa miesiące z Baekhyunem, zanim byliście razem.
     - To co innego - wycedziłem przez zęby. - Nie mów Baekhyunowi, tylko o to cię proszę - powiedziałem już spokojniej. 
     - Nie powiem, ale za Luhana nie odpowiadam - podniósł ręce w geście obrony.
     Luhan. Miałem wrażenie, że ten mały coś kombinuje, to w jaki sposób na mnie patrzył. Co ty planujesz Lu? 
~
Baekhyun 
     Miałem ochotę zabić Chanyeola, spalić i pochować go głęboko pod ziemią. Moje poliki piekły z zażenowania, gdy w drzwiach pojawił się Sehun i jakiś chłopak, który okazał się być chłopakiem Sehuna - Luhan. 
     Wracając do tego idioty - Chana. Nie zamierzałem mu tego odpuścić, gdyby nie jego wielki popęd seksualny, wtedy oszczędzilibyśmy tego widoku naszym gościom. Ja już mam dla niego najodpowiedniejszą kare.
     Gdy Sehun z Chanem zostawili nas samych znikając w kuchni zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że mamy wiele wspólnego, podobno Sehun też jest napalonym królikiem, a on biedny musi się przed nim bronić. Sehun i Chan to jednak idioci, którzy nie rozumieją, że razem z Lu potrzebujemy czegoś więcej niż seksu. Opowiedziałem mu również o Chanyeolu i jego pomysłach na stosunek. Razem zaczęliśmy się z nich nabijać i odczułem, że możemy razem z Lu zostać nawet przyjaciółmi. 
     - Więc do kiedy zostajecie? - zapytałem, gdy już przestaliśmy się z nich nabijać.
     - Sehun mówił, że tak długo jak z nami wytrzymacie - uśmiechnął się, a ja odwzajemniłem. Luhan był naprawdę ładny, Sehun dobrze trafił, Lu miał bladą cerę, idealnie gładką, oczy jak mały jelonek, był szczupły i wtedy mój wzrok powędrował na moje biodra, w porównaniu z tymi Luhana były takie grube, odruchowo się spiąłem. 
     - Jeśli to nie problem to do końca roku - w tej samej chwili do pomieszczenia wszedł Sehun, a zaraz za nim Chanyeol z tacą, na której miał szklanki z gorącą czekoladą. 
     - Mogą zostać, prawda, Baekkie? - Chan usiadł na fotelu obok Sehuna. 
     Zmierzyłem go wzrokiem, nadal byłem na niego zły.
    - Zostańcie ile chcecie - zignorowałem Chana i uśmiechnąłem się do Sehuna. - może jesteście głodni? - zapytałem. - mam kilka rzeczy w lodówce. 
     - Umieramy z głodu - powiedzieli jednocześnie. 
     Ucieszyłem się strasznie i od razu powędrowałem do kuchni, uwielbiam gotować, a jeszcze bardziej lubię jak komuś smakuje to co sam przyrządziłem. Wyciągnąłem świeży makaron i kilka przypraw z szuflady. Z lodówki wyciągnąłem ciasto, które było trochę przypalone przez jednego idiotę, ale nadal było wyborne.
~
Chanyeol 
     Czułem, że Baekhyun jest na mne wkurzony, ignorował mnie i zwracał się tylko do Sehuna lub Luhana. Gdy Baek zniknął za drzwiami kuchni i upewniłem się, że nas nie słyszy spojrzałem na Luhana.
     - Co ty kombinujesz? - zapytałem mrużąc oczy.
     Sehun spojrzał na mnie z grozą w oczach i przyciągnął Luhana do siebie. Starszy najwidoczniej chciał coś powiedzieć bo zaczął się szarpać, aż w końcu wyrwał się ze stalowego uścisku Oh.
     - Uwierz, nie chciałem tu przyjeżdżać i wysłuchiwać jaki to kiepski jesteś w łóżku, bo już miałem okazję się przekonać - wskazał na mnie palcem, wstając z wrażenia. Również wstałem, ze wszystkich osób na świecie czemu muszę się użerać ze swoim ex? I co to miał być za tekst, że niby jestem kiepski w łóżku? Baekhyun tak powiedział? 
     - Po pierwsze: jestem Bogiem w łóżku, a po drugie: jeśli piśniesz Baekhyunowi chociaż słówko, że ze sobą byliśmy to...
     - To co? - Luhan został wepchnięty na kanapę, a przede mną stał Oh. - To sprawa między tobą, a Baekiem, Luhan nic nie powie. Prawda? - spojrzał na niego, a ja poszedłem w jego ślady.
     - Jasne - syknął i wywrócił oczami. - Szkoda mi Baekhyuna, marnuje się przy tobie.
     Gdyby nie było tu Sehuna teraz pewnie rzuciłbym się na niego i kazał odszczekać to co powiedział, ale widziałem jak Oh obserwuje każdy mój ruch, udawałem, że tego nie słyszę i usiadłem  z powrotem na kanapie.
     - Wasz związek to przeszłość, są święta, dajcie spokój - Sehun stał między nami i spoglądał raz na mnie raz na niego. - Jeśli między wami będzie coś nie tak, Baekhyunowi to nie umknie i wtedy się wszystko wyda. Tego chcesz? - spojrzał na mnie, a ja pokręciłem głową. Miał całkowitą racje.
     - Niech ci będzie - Luhan popatrzył na mnie i czekał na moją odpowiedź. 
     - Zgoda - odpowiedziałem krótko.
     Sehun zaczął się szczerzyć jakby właśnie spowodował pokój na  świecie, w tym samym czasie Baekhyun wołał o pomoc z kuchni, bo sam się nie mógł zabrać.
     - Ja pójdę - blondyn ruszył w stronę kuchni. - Spróbujcie się dogadać. 
     Atmosfera między nami była gęsta, nie patrzyliśmy sobie w oczy, ani nic nie mówiliśmy przez kilka minut. 
    - Więc... - zacząłem.
     - Więc... od jak dawna jesteś z Baekhyunem? - zapytał w końcu.
    Nie powiem, zaskoczyło mnie to pytanie.
     - Oficjalnie ponad cztery miesiące, a ty i Sehun? 
     - Też jakoś tak, gdy tylko wrócił z Busan jakoś tak wyszło i się zeszliśmy. 
     Nasza rozmowa szła w bardzo niebezpiecznym kierunku, chwila moment i gadaliśmy o naszym związku, co było trudnym tematem zarówno dla niego jak i dla mnie.
     - Serio jestem niedobry w łóżku? - spojrzałem na drzwi od kuchni by upewnić się, że nikt nie nadchodzi, na szczęście mogliśmy jeszcze pogadać.
     Luhan speszył się moim pytaniem, podrapał się po głowie i zaczął przygryzać wargę z nerwów.
     - Mam chłopaka, nie odpowiem ci na to pytanie - zaśmiał się nerwowo. 
     - A Baekhyun serio na mnie narzekał? 
     - Nie, kłamałem. Mówił tylko, że jesteś brutalny i niewyżyty co się całkowicie zgadza. 
     Kamień spadł mi z serca, wiedziałem, że jestem dobry w łóżku, to niemożliwe żebym jeszcze kogoś nie zadowolił, a szczególnie Baeka, po każdym naszym stosunku jest wyczerpany i potem mówi jak mu było dobrze. 
~
Baekhyun 
     Ten dzień był jednocześnie wyczerpujący, żenujący jak i jednym z milszych. Cały dzień spędziliśmy tylko we czwórkę, poznałem dokładniej Luhana, ale także i Oh, również dowiedziałem się kilka ciekawostek z życia Chana, podobno w liceum był rozrywany przez dziewczyny, czym mi się nie chwalił, swój pociąg do chłopców odkrył jakieś dwa lata temu, o czym również nie wiedziałem.
     Co do Chanyeola, nie byłem już na niego zły, teraz po prostu grałem i czekałem na jego ruch, czy zdecyduje się spać ze mną w jednym łóżku, a może woli kanapę w salonie? 
     Było już dość późno, leżałem w naszym wielkim łóżku, które Chan specjalnie kupił, gdy się do niego przeprowadziłem i muszę stwierdzić, że nigdy na wygodniejszym nie leżałem, przeglądałem instagrama moich starych znajomych jeszcze z czasów szkoły, nie miałem wtedy za wiele przyjaciół ze strony męskiej, pewnie to przez moją orientacje seksualną, zawsze trzymałem się z grupką dziewczyn, o dziwo nawet z nimi nocowałem. Tiffany się strasznie zmieniła, z chłopczycy zrobiła się na piękną kobietę, wyglądała jak modelka, lub idolka. Przejrzałem jeszcze kilka innych profilów i chyba tylko ja zostałem taki jaki jestem, no może tylko moje włosy przeszły metamorfozę. Trafiłem też na instagrama Krisa, skrzywiłem się mimowolnie i od razu chciałem wyjść, ale zaciekawiło mnie co ten kretyn porabia. Miał pełno selfie, od których miałem odruch wymiotny bo nie mogłem znieść jego twarzy i zdjęcia z jakimś chłopakiem, na początku pomyślałem, że to tylko jego przyjaciel, gdy przewijałem na dół uświadomiłem sobie, że byłem w błędzie. Kris na zdjęciu całował jakiegoś blondyna, sprawdziłem datę dodania zdjęcia, około miesiąca temu, no pięknie, szybko sobie kogoś znalazł, dupek. Zablokowałem telefon i odrzuciłem w kąt, zbyt dużo informacji jak na dziś.
     Usłyszałem ciche kroki na korytarzu i momentalnie zamknąłem oczy i udawałem, że śpię. Po chwili usłyszałem cichy skrzyp drzwi i łóżko zaginające się pod ciężarem Chanyeola. Odwróciłem się do niego plecami nadal udając, że śpię. Przez dłuższą chwile Chan nic nie robił i myślałem, że sobie odpuścił, ale po chwili poczułem jak jego ręka wędruje najpierw na moim biodrze, a następnie obejmuje mnie mocno, przez co przywarłem plecami do jego klatki piersiowej.
     - Baekhyun - szepnął przysuwając swoją twarz do mojej szyi i składając na niej delikatne pocałunki. - Przepraszam. 
     Uśmiechnąłem się triumfalnie i mruknąłem niczym kotka dając mu znać by nie przestawał. 
     - Wiesz, że cię kocham - wtulił się we mnie jeszcze mocniej, a mi powoli zaczęło brakować powietrza.
     Odwróciłem się powoli w jego stronę, leniwie otwierając powieki i patrząc mu w oczy, choć było ciemno, blask księżyca i gwiazd dawał mi idealne naświetlenie. Ująłem twarz Chana w swoje dłonie i pocałowałem go prosto w usta. Przylgnąłem do niego bliżej, głowę chowając w zagłębieniu jego szyi.
     - Już dobrze, też cię kocham - szepnąłem, wsuwając jedną rękę pod jego koszulkę, nie, to nie było zaproszenie do seksu, ja tylko uwielbiałem dotyk jego skóry i napiętych mięśni. Chan najwidoczniej odebrał to inaczej, swoją dłoń skierował na moje krocze, za co momentalnie dostał po łapach.
     - Hm? - mruknął zdziwiony.
     - I tak masz celibat, a poza tym nie chciałbym żeby nasi goście usłyszeli.
     Chan mruknął zrezygnowany, zabrał dłoń i westchnął.
     - Jesteś okrutny - syknął.
     - Tak wiem.
     - Naszych gości chyba nie obchodzi czy ich usłyszmy czy nie - szepnął, patrząc na mnie. Nie wiedziałem na początku o co mu chodzi, ale po chwili usłyszałem ciche jęki i pomruki. No pięknie. 
     Sapnąłem i wtuliłem się w Chana bardziej by nie słyszeć jak się, za przeproszeniem, pieprzą. Niestety to nie pomogło, głos Luhana był donośny i z każdą sekundą coraz głośniejszy.
     Próbowałem zasnąć co mi nie wychodziło, kiedy oni w końcu skończą, spojrzałem na Chana który najwyraźniej też nie mógł spać.
     - Są za głośno - szepnąłem. - idź tam i ich ucisz.
     - Nie będę im przerywał - syknął z pretensjami, a ja zacząłem się robić czerwony ze złości.
     - Oni nie mieli skrupułów kiedy nam przerwali!
     - Ale oni nie byli świadomi co robimy, a my jesteśmy. 
     Oparłem się głową o klatkę Chana i popatrzyłem w stronę okna, na szczęście mieliśmy sypialnie od drugiej strony, dzięki czemu nie mieliśmy problemu z odgłosami aut, pijanych ludzi czy głośnych barów. Nasze sąsiedztwo należało do cichszych, no może prócz tej dwójki za ścianą. Niebo było dziś nieskazitelnie czyste, było widać wszystkie gwiazdy i piękny księżyc w pełni oświetlający całe niebo. Uśmiechnąłem się sam do siebie i spojrzałem na Chana dając mu przelotnego buziaka w policzek, byłem szczęśliwy mając przy sobie Chanyeola, kochaliśmy się, mieliśmy wspólne mieszkanie, dobrze płatną prace i świrniętych znajomych, nic więcej nam nie brakowało.
     - Chan muszę ci coś powiedzieć - szepnąłem. Zebrało mi się na miłe słówka, chciałem mu wyznać jak bardzo go kocham i jak bardzo ciesze się, że jednak nasze ścieżki się spotkały. Choć był czasem idiotą i niezdarą to i tak był cudowny.
     - Dobrze się składa, bo ja tobie też.
     - Mów pierwszy - odwróciłem głowę w jego stronę. 
     - Stoi mi - szepnął najciszej jak umiał, a w tym czasie za ścianą Luhan doszedł, co wywnioskowałem z najgłośniejszego i najdłuższego jęku jakie dotychczas były.
     Mój chłopak to jednak debil, który umie zepsuć romantyczny moment w mniej niż sekundę. Nie powiedziałem nic, odsunąłem się od niego, sprawnie spychając go z łóżka nogami i okryłem się szczelnie kołdrą. Chan chciał widocznie się do mnie przytulić, ale uderzyłem go z łokcia, więc po czasie z cichym syknięciem sobie odpuścił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz