niedziela, 3 stycznia 2016

It's just a little emotions

Baekhyun
     Miałem lekkie wyrzuty sumienia. Dobra, kogo ja oszukuje. Miałem ogromne wyrzuty sumienia, że wystawiłem Chanyeola dla jakiegoś dupka. Powinienem zachować się jak prawdziwy przyjaciel i znaleźć dla niego więcej czasu.
     Dlatego właśnie po południu wybrałem się do niego.
     - Kazałem mu się chrzanić - powiedziałem, gdy tylko Yeol otworzył drzwi.
     W kącikach moich oczu widoczne były łzy. Ale nie chciałem płakać, łzy są dla słabych.
     Chan zaprosił mnie do środka, po czym mocno przytulił.
     Rozumieliśmy się bez słów, to było w nas cudowne. Nie potrzebował wyjaśnień, by wiedzieć co się stało.
     - Może jestem słaby w łóżku - rzuciłem się na kanapę Chana, gdy już lekko ochłonąłem.
     - Uwierz mi, nie jesteś - próbował poprawić mi humor, jednocześnie pakując walizki.
     Walizki. Chan wracał do Busan na kilka dni, odwiedzić rodzinę i takie tam.
     - Dzięki - odrzekłem.
     Co jak co, ale Chan wie o mnie najwięcej. Jest moim jedynym przyjacielem, nikomu jeszcze tak nie ufałem jak jemu.
     - Może miał kogoś na boku? - spojrzał na mnie.
     - Nie, to niemożliwe. Sprawdziłem go. Singiel, niekarany.
     Chanyeol stał jak wryty, chyba go trochę zaskoczyłem.
     - Mnie też sprawdziłeś? - zapytał, gdy już się otrząsnął.
     - Wydajesz masę kasy na ciuchy.
     - Nie więcej niż ty - zaśmiał się.
     Miał racje. Co do ubrań to ja tu rządziłem. Potrafiłem chodzić po sklepach więcej godzin niż niejedna kobieta. Co na to poradzę, że kocham ciuchy.
     - Nie oszukujmy się Yeol, ze mną coś jest nie tak - westchnąłem.
     Kolejny dupek, który zabawił się moimi uczuciami. Czasem mam wrażenie, że żyje w cholernej bajce. Wyobrażam sobie idealnego księcia, mój własny zamek i miłość do końca życia. W rzeczywistości dostaje złamane serce i ból tyłka.
     - Wszystko z tobą w porządku, zapomnij o tym dupku - pocieszył mnie. - Hej, Baek - prawie krzyknął. - może polecisz ze mną?
     - Co? - zaskoczyłem się propozycją Chana.
     - W święta miasto będzie puste, a ty pewnie i tak nie masz co do roboty.
     - To bardzo miłe z twojej strony, ale poradzę sobie.
     - Będę wdzięczny jeśli się ze mną zabierzesz - ujrzałem błysk w jego oku.
     Zaśmiałem się.
     - A co z twoją rodziną? Nie pomyślą, że jesteśmy razem?
     - Powiem, że nie.
     - Naprawdę mi miło, ale jednak zostanę.
     - Właściwie to kupiłem ci już bilet. Więc lepiej leć do domu i się pakuj.
     - Ale... - zacząłem.
     - Żadne ale - przerwał mi.
     - Dobra - posłałem mu uśmiech, po czym ruszyłem w stronę wyjścia.
     Nagle poczułem uścisk na swoim nadgarstku, potem wszystko działo się za szybko.
     Nie spodziewałem się, że zerwiemy naszą umowę tak szybko. To miał być definitywny koniec seksu między nami, mieliśmy w końcu szukać sobie swojej drugiej połówki. Zamiast tego nasze usta przywarły do siebie, a dłonie zaczęły błądzić po całym ciele.
     Czułem jego dłonie zaciskające się na moich biodrach. Czułem jego gorący oddech na szyi.
     Wsunąłem rękę miedzy nas, aby zacząć dopieszczać jego wybrzuszenie. Chanyeolowi nie trzeba było wiele, aby mu stanął.
     Poczułem szarpnięcie, a już po sekundzie leżałem pod nim, na łóżku. Od razu wpił się w moje usta, błądząc dłońmi po moich aksamitnych udach.
     Zdjął ze mnie koszulkę, co mnie bardzo zaskoczyło. Nigdy się tak nie śpieszył. Najpierw była wolna gra wstępna w ubraniach, a potem Chan pokazywał mi swoje prawdziwe oblicze.
     - Dziś zrobimy to trochę inaczej - wyszeptał. - Poczekaj.
     Pobiegł do innego pomieszczenia zostawiając mnie pół nagiego i podnieconego. Za nim wyszedł widziałem w jego oku ten szatański błysk. Bałem się co zaplanował.
     Wtopiłem głowę w miękkie poduszki, wsunąłem rękę pod bieliznę i powoli sam się zadowalałem. Nie miałem zamiaru na niego czekać. Byłem cholernie podniecony, a ten olbrzym się nie pojawiał.
     - Już jestem, przepraszam, że ta... - zaczął, gdy tylko pojawił się w pokoju, przyłapując mnie na masturbacji. Szybko wyciągnąłem rękę spod spodni. - Nie ładnie tak - powiedział, zakładając ręce na klatce piersiowej. - Ktoś tu musi być ukarany.
     Podszedł do łóżka i usiadł koło mnie z wielką torbą.
     - Kupiłem to niedawno. Pomyślałem, skoro mam niewyżytego partnera to coś na pewno się przyda. - wyciągnął dildo z torby, a mi zabrakło słów.
     Wziąłem od niego torbę i wysypałem całą zawartość.
     Znalazłem tak takie rzeczy jak wibrator, korek analny, kulki analne, kajdanki, pejcz i obrączka na penisa. O nie, tego za wiele, nie będzie mnie tu torturował.
     Nie znałem Chanyeola od tej strony, wiedziałem, że lubi się ostro pieprzyć, ale nigdy nie spodziewałem się, że będzie chciał użyć zabawek erotycznych.
     - Ja... ja nie wiem Chan - zacząłem się jąkać. - Nigdy nie używałem tego typu rzeczy, no może z wyjątkiem dildo - na ostatnie słowo uśmiechnąłem się przebiegle.
     Chanyeol pochylił się nade mną i złożył na moich ustach najdelikatniejszy pocałunek na jaki było go stać.
     - Baekkie, nie skrzywdzę cię. Chcę ci tylko zafundować najlepszy seks w twoim życiu - wyszeptał, gdy oderwał się od moich warg, a po moim ciele przeszły ciarki.
     - Zafundowałeś już, gdy pieprzyliśmy się na biurku twojego szefa - przyciągnąłem go do zachłannego pocałunku.
     Podjąłem decyzję, chcę tego. Chcę się pieprzyć tak mocno z Chanyeolem, że zapomnę o jutrze i o wszystkich otaczających mnie problemach.
     Yeol brutalnie obrócił mnie na brzuch. Złączył moje nadgarstki razem i przypiął kajdankami do ramy łóżka, po czym wymierzył mi dość bolesnego klapsa w tyłek. Nie powiem, podniecała mnie taka zabawa.
     Podniósł mnie za biodra do góry. Teraz miał mnie na wyciągnięcie ręki. Wypiętego w jego stronę i skutego kajdankami.
     Zszarpał ze mnie spodnie wraz z bielizną. Byłem zupełnie nagi.
     Pochylił się nade mną i zaczął składać delikatne pocałunki na szyi. Było mi cudownie, czułem jego zapach i dotyk, oraz delikatne muskanie.
    - Przepraszam Baek - wyszeptał mi do ucha.
     Nie wiedziałem o co mu chodzi. Próbowałem się odwrócić, by zobaczyć gdzie odszedł ale niestety, kajdanki uniemożliwiły mi to.
     Moje rozmyślenia przerwał ból. Piekący ból na moim prawym pośladku.
     Kątem oka ujrzałem Yeola z pejczem w dłoni.
     Przy kolejnym uderzeniu w kącikach moich powiek pojawiły się łzy, ból był duży, przez co opuściłem biodra.
     - Na górę - powiedział, znów uderzając mnie w jeden z pośladków.
     Jak chciał tak zrobiłem, myślałem, że dzięki temu przestanie, ale niestety się myliłem. Chciałem to przerwać, chciałem by ból zniknął i by Yeol w końcu mnie pieprzył. Ale gdzieś w podświadomości, podniecało mnie to.
     - Byłeś niegrzecznym chłopczykiem - uderzenie. - A wiesz, że niegrzecznych trzeba karać? - i znowu.
     Poczułem dłoń Chanyeola na moim penisie, po chwili zaczął poruszać nią w górę i w dół, a ja myślałem, że oszaleje. Przyjemność była ogromna. Jęknąłem przeciągle. Zaczął szybciej poruszać ręką, a ja coraz głośniej jęczałem. Gdy już byłem blisko jego ręka zniknęła, a zastąpiła ją gumowa obrączka.
     - Yeol, proszę - wydyszałem.
     Usłyszałem wścibski śmiech i po chwili poczułem uderzenie, tym razem na plecach. Wydałem z siebie pisk.
     Mój penis pulsował, jądra coraz mocniej bolały.
     - Nie tak szybko, Baekkie - odparł. - Najpierw to - pokazał mi, tak zwane kulki analne.
     Poczułem zimny żel spływający po moim wejściu, a następnie zabawkę, którą Chan chciał mi włożyć do tyłka.
     Zaczynała się od najmniejszej do największej kulki, więc nie powinno tak bardzo boleć.
     Nie obchodził się ze mną delikatnie, wręcz przeciwnie. Od razu włożył we mnie trzy kulki. Jęknąłem, mój oddech przyśpieszył.
     Włożył wszystkie na raz, po czym szybko wyjął. Na końcu było najgorzej, miałem wrażenie, że to rozrywa mnie od środka, nie czułem przyjemności tylko ból i dyskomfort. Na szczęście Chan szybko znudził się kulkami.
     Lecz gdybym wiedział co teraz będzie, pewnie wolałbym zostać przy kulkach. Odwróciłem głowę, a moim oczom ukazał się ogromny czarny wibrator. Nie mówię tu o zwykłym wibratorze, ten naprawdę był wielki. Większy od penisa Yeola.
     Nie wiedziałem jak on ma zamiar mi to włożyć. Zacząłem szarpać nadgarstkami i znów opuściłem biodra.
     - Chanyeol. Proszę - powiedziałem, a mój głos się łamał. - Rozerwiesz mnie... tym.
     Poczułem mocne uderzenie na udach. Znowu pejcz. Tym razem uderzył jeszcze mocniej, przygryzłem wargę by nie wydać z siebie najmniejszego odgłosu, nie chciałem pokazać, że jestem słaby.
     - Biodra do góry - rozkazał.
     Zrobiłem tak jak chciał.
     Poczułem jak czubek olbrzymiego wibratora ociera mi się o wejście.
     - Cha... - zacząłem, ale przerwał mi wielki ból. Chan włożył we mnie od razu całą zabawkę. Bez uprzedzenia. Ból był nie do wytrzymania. Czułem jak strużka krwi spływa po moich udach. Zacząłem szlochać. Słone łzy skapnęły z moich policzków na pościel. Czułem jak coś mnie rozrywa od środka.
     Chanyeol zaczął mnie gładzić po plecach co jakiś czas sprzedając mocnego klapsa w pośladek.
     Nie czekał, aż się przyzwyczaję, zaczął poruszać wibratorem szybko i mocno. W końcu po kilku minutach jęknąłem, tym razem nie z bólu, ale z przyjemności. Wypiąłem tyłek by wyjść na przeciw jego ruchom i zacząłem jęczeć imię Parka. Byłem już bliski spełnieniu, ale ta cholerna obrączka nie pozwalała mi dojść.
     Bez uprzedzenia wibrator zaczął wibrować, natrafiając na moją prostatę. Moje jądra coraz mocniej bolały, a penis pulsował.
     - Powiedz Baek, lubisz jak cię pieprzę wibratorem? - pejcz znów pojawił się w jego dłoni.
     Nie odpowiedziałem, byłem cały zdyszany i zmęczony.
     Poczułem uderzenie na biodrach.
     - Odpowiedz! - krzyknął.
     - T-Tak - wyjąkałem.
     - To nie dobrze - wyjął ze mnie urządzenie. - To ja powinienem dać ci przyjemność, a nie jakaś zabawka - uderzenie w pośladek.
     Po tych słowach zdjął spodnie. Ostro złapał mnie za biodra i wszedł we mnie, tym razem delikatniej.
     Z moich ust wydobył się jęk.
     Zaczął wchodzić we mnie wolno i precyzyjnie, ciągle trafiając w to cudowne miejsce.
     - Jęcz dla mnie Baekkie, jęcz głośniej - powiedział, również zdyszany.
     - CHANYEOL! NIE PRZESTAWAJ! - krzyknąłem. - M~OCNIEJ! - wręcz błagałem.
     Moje jęki były tak donośne, że z pewnością sąsiedzi Chana mnie słyszeli, ale w tej chwili nic innego mnie nie obchodziło.
      Po tych słowach wbijał się we mnie jeszcze głębiej, wbijając paznokcie w moje uda. Przyśpieszył swoje ruchy i złapał mnie za pośladki, zaciskając na nich dłonie. W końcu doszedł we mnie obficie.
     - Chan - zaszlochałem. - Zdejmij to, proszę.
     Chan szybko zdjął obrączkę, zacisnął dłoń na moim penisie, wykonał kilka ruchów, a ja spuściłem się na pościel.
     Opadłem zdyszany na łóżko, nie mogłem złapać oddechu, a moje nogi się trzęsły. Obok mnie pojawił się Yeol, który objął mnie jedną ręką, a drugą zaczął gładzić moje plecy, które swoją drogą były obolałe, tak jak reszta mojego ciała. 
     - Odepnij mnie - powiedziałem, ostatnimi resztkami sił.
     Park nic nie zrobił, tylko objął mnie mocniej.
     - PARK! - krzyknąłem.
     - Gdybym tylko wiedział gdzie jest kluczyk - szepnął, mocniej się we mnie wtulając.
~
     Nie miałem wyjścia, zgodziłem się na propozycję olbrzyma. Właściwie, po tym jak kupił mi bilet, nie miałem nic do gadania. Nigdy wcześniej nie byłem w Busan, więc była to świetna okazja na zapoznanie się z tym miastem.
     Wyglądałem przez okno podziwiając obłoki chmur i piękny zachód słońca. Chan siedział koło mnie i coś czytał.
     - Jesteś dobrym kumplem - odezwałem się, przerywając mu lekturę.
     - Ty też - uśmiechnął się. - Jeszcze nie widziałeś mojej rodziny.
~
     Chan podjechał pod jeden z wielu domków rodzinnych w tej okolicy. Widać, że jego rodzina nie należała do biedniejszych.
     - Wow - zacząłem. - Wygląda normalnie.
     - I taki jest - uśmiechnął się.
     Gdy tylko weszliśmy do domu zacząłem się rozglądać. Bogate wnętrze, lepsze niż moje mieszkanie. Kominek, złoty żyrandol, szklane drzwi prowadzące na taras i widok prosto na plaże. Istny raj.
     Za mną wszedł Chanyeol z walizkami. Tak, wszystkimi. Po tym co mi zrobił z moim pięknym ciałem musi odpokutować.
     - Dorastałeś tu? - zapytałem i opuściłem ręce z wrażenia.
     - To dom mojej babci - położył walizki z tyłu i stanął obok mnie. - Mieszkają tu tata z moją siostrą i bratem.
     - Czemu się przeprowadziłeś? - spytałem, rozkładając ręce i pokazując co stracił.
     - Długa historia, chodź na taras przedstawię cię - odparł i skierował się na taras, a ja za nim.
     - Hej Channie! - krzyknął jakiś nieznajomy mi chłopak i rzucił się w objęcia Chana.
     Miał blond włosy, był dość szczupły, mojego wzrostu, albo i trochę wyższy.
     - Lay, stary! - krzyknął również Yeol.
      Stałem z boku i przyglądałem się całej sytuacji.
     - Lay, poznaj Baekhyuna - powiedział, a ja pomachałem. - Baekhyun, poznaj mojego brata, Laya.
     - Hej, miło mi - uśmiechnąłem się w stronę Laya.
     Odpowiedział mi krótkim uśmiechem. Nie był wcale podobny do Chanyeola, ani trochę.
     Chwilę po tym przybiegła do nas wysoka brunetka, która również rzuciła się w objęcia Parka.
     - Chan! Tęskniłam - powiedziała.
     - Baekhyun, to moja siostra Sooyoung. Sooyoung, to Baekhyun.
     - Hej, dziękuję za gościnę.
     - Oh, nie ma sprawy - powiedziała. - Ciesze się, że Chanyeol w końcu sobie kogoś znalazł.
     - My się tylko przyjaźnimy - wtrącił Yeol.
     - Tylko przyjaźnimy, no tak. Swojego chłopaka by nie zapoznał z rodziną - zaśmiała się.
     - Tato, hej - powiedział Chan, gdy mężczyzna w podeszłym wieku podszedł do nas.
     - Co słychać? - zapytał.
     - Tęskniłem - odparł Chan.
     - Witam, jestem kolegą Chanyeola - przedstawiłem się.
     - Miło cię poznać, Park Byung-Hun, ale mów mi tato - wyszczerzył się. - albo Byung-Hun, jak chcesz.
     - Piękny dom - dodałem.
     - Oh, dziękuje, schlebiasz mi. Zostawiam was samych, muszę zobaczyć co z ogrzewaniem. Ostatnio nawala.
     - Czy on nie ma spodni? - zapytał Chanyeol, gdy jego ojciec już odszedł.
     - Uwierają go i tak mu wygodniej - odpowiedziała Sooyoung, wzruszając ramionami. - Może pokażesz Baekhyunowi plaże? - zaproponowała.
     I tak właśnie spędziliśmy popołudnie razem z Chanyeolem. Najpierw szliśmy wzdłuż plaży. Było cudownie, Busan jest pięknym miastem. Zachód słońca również był cudowny. Niestety w Seulu nie ma plaż więc nie na co dzień mam okazje oglądać coś tak pięknego.
     Na końcu oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie próbował wrzucić olbrzyma do wody. Był silniejszy, przez co przełożył mnie sobie przez ramie i wrzucił do wody. Ale nie przegrałem do końca. Pociągnąłem go za sobą i obaj byliśmy cali mokrzy.
     - Dziękuje - powiedziałem, gdy wracaliśmy cali przemoknięci w stronę domu.
     - Za co?
     - Za to, że mnie tu zabrałeś - uśmiechnąłem się.
~
     - Tutaj Chan miał 13 lat - powiedziała Sooyoung, pokazując mi stare zdjęcia Yeola.
     Stare albumy ze zdjęciami Chanyeola. Teraz gdy mi coś zrobi będę mieć na niego haka.
     - Dredy? - zaśmiałem się, Chan w dredach wyglądał komicznie.
     - Tak, jako dziecko był dziwakiem - Sooyoung również się zaśmiała.
     Lubiłem ją, nie była jak inne dziewczyny. Ona po prostu była naturalna, nie udawała kogoś kim nie jest. Poza tym można było z nią otwarcie porozmawiać. Znałem ją tylko kilka godzin, a już zdobyła moje zaufanie.
     - Co to za zdjęcie? - zapytałem, pokazując jedno z wielu.
     - Moje dwunaste urodziny.
     - Wyglądałaś słodko - uśmiechnąłem się. Mała Sooyoung to sama słodycz.
     - Hej - Chanyeol przerwał nam rozmowę. - Jestem wykończony, idę do łóżka. Baekhyun pasuje ci twój pokój? - zapytał.
     -Tak pewnie, jest świetny - powiedziałem z przekonaniem, choć naprawdę nienawidziłem spać sam. - Dziękuje ci za wszystko.
~
     Byłem wykończony, dlatego właśnie wziąłem szybki prysznic i powędrowałem do pokoju. Tak jak myślałem, pokój wyglądaj zniewalająco. Meble były w odcieniu bieli, zaś ściany pokryte farbą o kolorze kawy z mlekiem. Na środku stało wielkie łóżko dwuosobowe, na które od razu wskoczyłem.
     Było mięciutkie, lepsze niż u mnie.
     Usłyszałem pukanie, a potem ktoś otworzył drzwi. Szybko zerwałem się do siadu.
     - Baekhyun - usłyszałem głos Chanyeola.
     - Tak? - zapytałem. - Myślałem, że idziesz spać.
     - Tak było - powiedział z powagą na twarzy - Ale wciąż jesteśmy singlami i nasza umowa, zero seksu jest nieaktualna, więc - zdjął z siebie szlafrok - ups.
     Zaśmiałem się.
     - Nie - odpowiedziałem.
     Mina Yeola nagle posmutniała.
     - Dlaczego?
     - Jestem cały obolały. Każda część ciała mnie boli po twojej wcześniejszej zabawie w sadystę. Nie ma mowy, temat skończony i na dodatek dostałem kosza, a ty to wykorzystałeś.
     - Przepraszam, myślałem, że będzie ci łatwiej o tym zapomnieć.
     - Seks mi teraz nie pomoże, ale wsparcie, owszem. Potrzebuje przyjaciela.
     - Okej - zaczął. - Wysłucham cię, a ty mi zwalisz.
     Na słowa Yeola wziąłem poduszkę i rzuciłem prosto w niego.
     - Zboczeniec.
     - Tylko żartuje - powiedział w swojej obronie. - Dobranoc - dodał i skierował się w stronę wyjścia.
     - Czekaj, możemy posłuchać razem muzyki - zaproponowałem.
     - Serio? Muzyka?
     I właśnie wtedy puściłem ulubioną piosenkę Yeola z dzieciństwa. Spice Girls - Wannabe.
     - Serio, zabije ją - powiedział.
     - Daj spokój, lubiłeś je.
     - Ja nawet nie pamiętam teks... - i zaczął śpiewać.
     Wskoczył na łóżko, wczeeśniej wyrywając mi telefon z ręki i udawał, że jest na scenie. Ta rodzina zdecydowanie jest dziwna.
     Śmiałem się, bardzo. Chanyeol śpiewający Spice Girls to najlepsza rzecz jaką słyszałem.
     W końcu skończył i usiadł obok mnie na łóżku.
     Siedzieliśmy razem dość długo. Najpierw spędziliśmy czas na szczerej rozmowie, a potem Yeol przyniósł wino. Zaczęliśmy tańczyć w rytm Spice Girls i po prostu się dobrze bawiliśmy.
     - Serio nie przyprowadziłeś tu żadnego chłopaka? - zapytałem, gdy siedzieliśmy razem na łóżku.
     - Przyprowadziłem, ciebie.
     - Nie przyjaciela, tylko chłopaka - wziąłem łyk wina.
     - Nie, wole nie ryzykować.
     - Stawiasz mur - wywnioskowałem.
     - I kto to mówi - uśmiechnął się. - Wygoniłeś mnie zaraz po tym jak przyszła twoja mama.
     - To dla twojego dobra. Dziwi mnie, że nie dała ci swojego numeru.
     Tak, taka sytuacja dużo razy się zdarzała. Dlatego właśnie nie poznaje moich partnerów z matką.
     - Dała. Wpisała się jako seksi mamuśka - zaśmiał się, po czym poszedłem w jego ślady.
     Park wziął łyka wina i zapatrzył się w jeden punkt. Wiedziałem, że coś mu chodzi po głowie.
     - O co chodzi? - zapytałem.
     - Nic, tylko cieszę się, że cię poznałem - oznajmił.
     Ucieszyłem się na słowa Chana. Jeszcze nigdy nie powiedział mi tak miłych słów.
     - To miłe. Ja też się bardzo ciesze.
     Oparłem się na ramieniu Chanyeola, nasze spojrzenia się spotkały i właśnie w tamtym momencie miałem ochotę musnąć jego usta swoimi. Zrobiłem to. Pocałunek był spokojny, inny niż wszystkie. Może to przez wino, albo panującą atmosferę.
     - Ale mówiłeś...
     - Wiem co mówiłem - wyszeptałem.
     Wplotłem dłoń w jego włosy, tak jak zazwyczaj to robię. On również poszedł w moje ślady. Nasze pocałunki były wolne i z uczuciem. Wsunąłem rękę pod jego szlafrok, dotykając jego delikatnej skóry.
     Ten seks był inny niż wszystkie dotychczas. Był delikatniejszy. Składał delikatne pocałunki na każdej części mojego ciała. Również odwzajemniłem pocałunki, z taką samą pasją jak on to robił. Badałem każdy kawałek jego ciała powoli. Słyszałem tylko unoszące się w obłokach nasze ciężkie oddechy. Tym razem nie byłem odwrócony do niego tyłem, ale przodem. Gdy razem dochodziliśmy patrzyliśmy sobie w oczy. Na koniec zasnąłem w jego objęciach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz