Baekhyun
Wigilia. Kocham atmosferę zbliżających się świąt, pełno ludzi biegających po sklepach w poszukiwaniu idealnego prezentu, jakby nie mogli zrobić tego wcześniej, jak ja, muszę mieć wszystko przygotowane dużo wcześniej, by czuć się pewniej. Całe jedzenie, które potrzebne jest na wigilijny stół leży już spokojnie w lodówce, a prezent kupiony dla Chanyeola, ukryty jest głęboko w szafie, gdzie nikt go nie znajdzie.
Spojrzałem na zegarek 16:01. Idealnie, jeszcze dwie godziny i możemy spokojnie usiąść do stołu.
Spojrzałem na zegarek 16:01. Idealnie, jeszcze dwie godziny i możemy spokojnie usiąść do stołu.
Razem z Lu byliśmy w trakcie przygotowania stołu, Luhan był bardzo pomocny, na pewno chętniejszy do pomocy niż Chan, od którego aktualnie miałem spokój, wybrali się razem z Sehunen na, jak oni to mówią, Przyjacielskie zakupy, ta, pewnie siedzą gdzieś w jakiejś melinie popijając tanie piwo, bo na takie ich stać.
Co do moich relacji z Yeolem, było dobrze, zresztą tak jak zawsze, nadal kocham tego olbrzymiego kreatyna, ale celibatu to ja mu się odpuszczę, nie ma bata.
- Hej, Baek - Luhan podał mi miskę z sałatką. - Właściwie to jak poznaliście się z Chanem?
Popatrzyłem w jego jelenie oczy i nadal nie mogę sobie wybić z głowy obrazu dochodzącego Luhana.
- Chan przeniósł się do Seulu w sprawie pracy, a ja miałem za zadanie go odebrać, odprowadzić i pokazać co i jak, dzięki temu dostałem awans - uśmiechnąłem się. Można powiedzieć, że wygrałem, jestem teraz na wyższym stanowisku co oznacza większą kasę.
- Romantycznie - zaśmiał się, naprawdę miałem ochotę opowiedzieć mu całą naszą historię, ale obawiam się, że to jeszcze nie pora.
- A jak z tobą i Sehunem?
- Właściwie nasza relacja była na początku dziwna - podrapal się po głowie, a ja odwróciłem się przodem do niego, opierając o stół. - na samym początku byliśmy tylko przyjaciółmi, którzy lubią się zabawić - zaśmiał się nerwowo, a ja odetchnąłem z ulgą, jednak wiedząc o tym, że ich związek zaczął się podobnie do naszego odniosłem dziwny wewnętrzny spokój.
- Romantycznie - powtórzyłem jego odpowiedź i wróciłem do układania talerzy. - zrobiłem ciasto truskawkowe na deser, jak myślisz będzie im smakować? - spojrzałem na smakołyk, który reprezentował się pięknie na stole.
- Sehun zje wszystko, ale Chan ma uczulenie na truskawki.
- No trudno, więcej dla mn... - urwałem końcówkę zdania uświadamiają sobie co właśnie powiedział Luhan, uczulenie? Spojrzałem na chłopaka, który był zajęty ustawieniem sztućcy. - Skąd wiesz, że ma uczenie na truskawki? - skrzyżowaniem ręce na klatce piersiowej.
Luhan spojrzał na mnie przestraszony wzrokiem i od razu przerwał kontakt wzrokowy.
- Kiedyś mi o tym wspominał - przerwał rozglądając się po salonie jakby szukał natchnienia. - Chyba nawet wczoraj - uśmiechnął się niewinnie, a ja miałem wrażenie, że coś tu nie gra. Czemu ja nic nie wiedziałem, że Yeol jest uczulony, a Luhan wiedział?
Kiwnąłem głową, że rozumiem i zająłem się dekorowaniem stołu.
~
Chanyeol
Wyrwanie się z Sehunem na miasto to najlepszy pomysł na jaki mogłem wpaść, unikniemy tych wszystkich przygotowań, wielkich rewolucji i to ciągle darcie się, że przeszkadzam, a jak nic nie robię i nie przeszkadzam jest jeszcze gorzej, dlatego wolę tego uniknąć i oszczędzić biednego Oh.
Kręciliśmy się po centrum, oglądaliśmy dobre dupy, nawet chcieliśmy zagadać, ale wolimy nie drażnić smoków, czytaj Luhan i Baek, gdyby się o tym dowiedzieli, a Szczególnie Baekhyun, miałbym piekło na ziemi.
Sehun szukał idealnego prezentu dla Luhana, dlatego właśnie chodziliśmy od sklepu do sklepu w poszukiwaniu idealnej rzeczy, gdy w końcu zatrzymaliśmy się w kilometrowej kolejce do kfc, która zdawała się nie kończyć.
- Kup mu wibrator - parschnąłem śmiechem, wcale tego nie ukrywając. - Będzie mu długo służył. Albo opaskę na usta, bo strasznie głośno jęczy.
Sehun zmierzył mnie od góry do dołu i zmrużył oczy.
- Przypominam, że to wy używaliście tych wszystkich zabawek, my z Lu preferujemy normalny seks - prychnął.
- Właśnie słyszałem, niestety - tak, przyznaję, brakuje mi seksu, to już kilka dni od kiedy to robiliśmy, a raczej od kiedy Baek mi obciągał, ale ktoś musiał nam bezczelnie przerwać. Byłem sfrustrowany, jeśli Baekhyun nie nastawi mi swojego pięknego tyłeczka, to nie wyrobie. Sapnąłem zrezygnowany.
- Co jest? - Sehun chyba zdążył coś zauważyć. - Baek ci nie daje? - zaśmiał się na co posłałem mu mordercze spojrzenie.
- Czyli jednak - nie przestawał się śmiać za chciałem go uderzyć. - Może to tobie potrzebny wibrator?
Prychnąłem pod nosem, kierując ciche przezwiska w stronę blondyna.
- Baekhyun ma ciężki charakter - powiedziałem, a w tym samym czasie Sehun zaczął zamawiać dla nas wielki kubełek hot wingsów, wiem, że moja księżniczka będzie zła, za to, że jem przed kolacją, ale nie musi wiedzieć.
- Wiem co czujesz stary - położył rękę na moim ramieniu podając mi kubełek. - Luhan ma humory jak kobieta w ciąży - powiedział, a mi prawie kość wpadła do przełyku. Prawda, Luhan ma humory, wiem z własnego doświadczenia, ale na seks to on miał zawsze ochotę, czasem nie mogłem się od niego uwolnić, ale nie narzekałem. - Od jakiegoś miesiąca nie ma ochoty na seks, gdy tylko chcę się do niego zbliżyć wymyśla wymówki, nagle boli go brzuch, głowa, albo po prostu jest na mnie wkurzony.
- A to kilka dni temu? - spytałem, nadal nie mogłem uwierzyć, że Luhan nie ma ochoty.
- To właśnie jest mój plan, pomogę Ci z Baekhyunem.
~
Jeśli myślałem, że dobrze znam Sehuna byłem w błędzie, jeśli kiedykolwiek pomyślałem, że jest racjonalnym człowiekiem, byłem w jeszcze większym błędzie. Wiedziałem, że Oh miał potrzeby, nawet większe niż ja i, że nie może sobie wyrwać kogoś na jedną noc z powodu Luhana, który, o dziwo, mu nie daje.
W zasadzie Oh był bardzo zdesperowany, że posunął się tak daleko.
- OSZALAŁEŚ! - krzyknąłem, na co kilku ludzi spojrzało w naszą stronę. - Nie ma mowy - dodałem ciszej.
- Stary, po tym będziesz mieć Baeka kiedy tylko sobie zapragniesz - pomachał mi przed oczami małym pudełeczkiem.
- Nie mogę, to nie jest fair wobec niego.
- On wobec ciebie też nie jest fair, jesteś młody, jego obowiązkiem jest nastawianie tyłka - dobra, Sehuna poniosło i to bardzo, kilku ludzi zatrzymało na nas zwój wzrok, a pewien miły czarny pan zagwizdał, gdy koło nas przechodził, złapałem się za czoło i pociągnąłem Oh do środka pomieszczenia.
Apteka, gdzie Oh Sehun kupuje Viagre dla swojego chłopaka, by jego popęd seksualny był większy, a następnie bez jego niewiedzy rozpuszcza mu w napoju, to było szaleństwo, czy to w ogóle legalne?
- A jeśli się o tym dowie? - wyszczerzyłem się na niego, Sehun tylko prychnął i poprawił swoją fryzurę, przez co była jeszcze bardziej w nieładzie.
- Noszę to zawsze przy sobie - wskazał na pudełeczko. - nie ma szans żeby ktokolwiek się dowiedział, a Luhan myśli, że mu po prostu hormony buzują - zaśmiał się, a ja spoważniałem. - Słuchaj Yeol, kocham Luhana, ale mam swoje potrzeby, a ty - wskazał na mnie. - rób jak chcesz, ale jakbyś się jednak zdecydował - wepchnął mi pudełeczko do kieszeni kurtki. - to masz, ja mam jeszcze kilka.
- Jesteś szalony - pokręciłem głową, ale nie oddałem pudełeczka, nie chce go użyć na Baekhyunie, choć moje ciało mówi co innego.
- A teraz chodź po prezent.
~
Po długich wędrówkach od sklepu do sklepu, by Sehun znalazł idealny prezent w końcu byliśmy w domu, dochodziła 18 więc zdążyliśmy na czas, gdy tylko otworzyliśmy drzwi na klatkę wleciał piękny zapach dań przyrządzonych zapewne przez Baekhyuna i Luhana, bałem się trochę zostawić ich samych z obawy, że ta mała szuja coś wygada Baekowi, ale mamy tymczasowy rozejm więc można powiedzieć, że mu zaufałem, jak na razie.
Sehun zaniósł zakupy do kuchni, kiedy wpadł na Luhana, przywitali się długim i namiętnym 'buziakiem' a kiedy się od siebie oderwali, po kilku minutach, Oh spojrzał na mnie, jakby mnie właśnie wyzwał do pojedynku, zmrużyłem oczy i wzrokiem szukałem Baekhyuna.
Chodził po salonie i dopinał wszystko na ostatni guzik, był ubrany w śliczny różowy fartuszek i wyglądał w nim przeuroczo, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się w moją stronę, a ja spojrzałem na Oh. Zaraz ci pokaże jak to się robi. Zrobiłem kilka kroków w celu przywitania się z Baekhyunem, tak by wszystkim szczęka opadła.
- Dobrze, że już jesteście. Yeol - zwrócił się w moją stronę, gdy właśnie się schylałem. - musisz mi pomóc - złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę kuchni, w tym samym czasie Oh przytulił do siebie Luhana i wyszeptał coś pod nosem, patrząc się na kieszeń w której mam opakowanie tabletek.
Baek otworzył lodówkę gadając coś do mnie, ale go nie słuchałem, oparłem się o blat i przyglądałem jego plecom, nie rozumiem tego, czyżby nadal był zły? Przecież przeprosiłem, przepraszałem tysiąc razy, a on nawet się ze mną nie przywitał.
- Chan, słuchasz mnie? - pomachał mi ręką przed twarzą
- Kochasz mnie? - Baekhyuna jakby zatkało, stał w miejscu i przyglądał się.
- Chanyeol, co ty?
- Chcę tylko prostej odpowiedzi, tak albo nie - moja mina stała się poważna.
- Jasne, że cię Ko...
- To czemu od pewnego czasu się od siebie oddalamy? - przerwałem mu. - nawet mnie nie przywitałeś, gdy przed chwilą wróciłem.
Baekhyun patrzył na mnie jeszcze chwilę, po czym bez zastanowienia położył swoje dłonie na mojej klatce piersiowej i przywarł swoimi ustami do moich, od razu odwzajemniłem pocałunek dominując mniejszego, uniosłem go i zmieniłem nasze pozycje, tym razem to on był oparty o stół, a ja stałem między jego nogami, macając jego miękkie włosy.
Gdy oderwaliśmy się od siebie złączyliśmy nasze czoła i wpatrywaliśmy się w siebie.
- Oczywiście, że cię kocham - cmoknął mnie w nos. - idioto - uśmiechnął się, a ja nie mogłem się powstrzymać i znów pocałowałem te miękkie wargi, których mi było tak brak. Nie potrzebuje żadnych tabletek, przykro mi Sehun, ale tym razem ja wygrałem.
~
Te Święta zapowiadały się cudownie, mam obok siebie najwspanialszego chłopaka, najlepszego przyjaciela i... mojego ex, ta. Brakuje tylko mojego taty i zwariowanego rodzeństwa, ale jestem pewny, że w tym roku jeszcze mnie odwiedzą.
Jedzenie, które przygotował Baekhyun było pyszne, nie wiedziałem, że ten mały leń umie tak dobrze gotować, ja to jednak umiem sobie dobierać partnerów.
Zaczęliśmy rozmawiać, wspominać z Sehunem stare czasy, a nawet przypomniałem sobie moje pierwsze spotkanie z Byunem, gdybym jednak zdecydował się zostać w Busan nigdy bym nie spotkał tak cudownych osób jak mój cudowny kolega z pracy Minpyo, czy Baekhyuna, któremu chce poświęcić resztę życia.
- CZAS NA PREZENTY! - Luhan wydarł się na cały salon przez co prawie spadłem z krzesła, ma naprawdę donośny głos, o czym się przekonałem, dużo razy.
Wszyscy spojrzeliśmy w stronę dużej choinki, którą ubierałem wraz z Byunem, była piękna, ozdobiona w czerwone bombki i złote łańcuchy, które imponowały ze sobą idealnie, żeby choinka była jeszcze piękniejsza była przyozdobiona w jasne, mrugające światełka, a na samej górze była piękna gwiazda, wszystko razem wyglądało nieziemsko.
Luhan podszedł jako pierwszy i wręczył swój prezent najpierw Sehunowi, a potem naszej dwójce, byłem zaskoczony bo nikt z nas nie miał prezentu dla Lu, ale on się tym nie przyjął i otworzył swój prezent od Sehuna, który wybieraliśmy ponad dwie godziny, był to zwykły zimowy sweterek, ale nie taki zwykły, edycja limitowana, seria dla fanów Star Warsów, Oh bardzo się starał żeby ją zdobyć, prawie pobił jakiegoś kolesia, przez co musiałem ich rozdzielać, na końcu zwinąłem sweter frajerowi i dałem Sehunowi, by zapłacił, nie odważył się podejść bo widział, że jesteśmy we dwóch.
~
Sehun i Luhan gruchali na kanapie zachwycając się prezentami, a ja siedziałem i popijałem Kakao, nasza kolacja dobiegła końca i teraz mogliśmy spokojnie odpocząć, było tak przyjemnie.
- Channie - Baekhyun usiadł koło mnie w ręku trzymając małe pudełeczko. - mam coś dla ciebie - uśmiechnął się, a mi zrobiła się głupio, przecież ja nic dla niego nie mam, jaki ja jestem głupi.
Wziąłem powoli prezent i spojrzałem na Baeka.
- Baekkie - spojrzałem na niego. - przepraszam, ja nic dla ciebie nie mam - jego oczy jakby posmutniały, albo takie było moje wrażenie.
- To nic, to tylko mały prezent - pochylił się nade mną i cmoknął w polik. - otwórz.
Spojrzałem na schludnie spakowany prezent, prezentował się tak pięknie, opakowany w złoty papier, owinięty czerwoną wstążeczką, w stylu Baeka.
Otworzyłem prezent starając się nie zniszczyć zawartości, w pudełeczku znajdował się zdjęcie, a mi znowu zrobiło się głupio. To nasze pierwsze zdjęcie, które sobie kiedykolwiek zrobiliśmy, jeszcze wtedy nie byliśmy świadomi, że w końcu będziemy razem. Byłem wtedy wystraszony nową pracą i zmianą otoczenia, a Baekhyun wyglądał na pewnego siebie i niezwykle uroczego.
- Podoba ci się? - spytał.
Ująłem jego twarz w dłonie, był taki delikatny i kruchy, czasem miałem wrażenie, że jeden niewłaściwy ruch i się rozpadnie, był jak śnieżynka, która znika, gdy ktoś ją dotknie, a z drugiej strony nie widziałem nikogo tak walecznego, a równocześnie niezależnego jak Baekhyun.
Zbliżyłem swoją twarz do jego i delikatnie musnąłem jego wargi, po to by za chwilę namiętnie wedrzeć się do środka.
- Wesołych Świąt - wyszeptałem, gdy oderwaliśmy się od siebie.
- Wesołych Świąt, kocham cię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz