Kai
Ranek z Lu był dla mnie okropny, głowa mi tak pulsowała, jakby zaraz miała odpaść, na dodatek cały pokój śmierdział alkoholem. Otworzyłem lekko oczy, zza zasłoniętych rolet nie przedostawało się słońce, wiedziałem, że to będzie kolejny, zimny dzień, może nawet śnieg będzie padać? Kto wie, w końcu niedługo święta, śnieg byłby tu na miejscu, osobiście nie jestem fanem spermy w proszku pana, który daje wibratory niegrzecznym dzieciom pod choinkę, ale za to Luhan kocha śnieg, jakby było to coś szczególnego, pf. Spojrzałem na bladą twarz chłopaka obok, wyglądał jak małe dziecko, niczego nieświadome, a ja miałem ochotę coś z tym zrobić. Uśmiechnąłem się na myśl o wczorajszym wydarzeniu. Ten mały dziewiczy jeleń mi obciągnął, tak po prostu dobrał się do mojego penisa jak dzikie zwierzę polujące na swoją zdobycz. Nie narzekam oczywiście, wręcz przeciwnie, takie rzeczy mógłby robić częściej, może to będzie nasz codzienny rytuał? Czułem się trochę jakbym odebrał mu dziewictwo, dziewictwo obciągania, wiecie o co chodzi. Byłem z siebie dumny, że to mi jako pierwszemu obciągnął, a nie jakiemuś fagasowi, ze szkoły, temu, jak mu było, Sehuj, czy coś. Szczerze nie lubię typa, chodzi i panoszy się po szkole, może i jest kapitanem w szkolnej drużynie koszykówki, ale to nie czyni z niego boga, choć dupę ma całkiem niezłą, a nawet lepiej niż niezłą. Mój wzrok coraz częściej wędruje w okolice jego genitaliów, gdy cała drużyna po męczącym meczu bierze prysznic. No cóż, jestem gejem i taka sytuacja jest u mnie codziennością. Ciekawe czy Sehun jest gejem, jestem niemal pewny, że tak, nie może zmarnować takiego ciała, wujek Jongin by mógł się nim ładnie zająć, tak, to ja będę na górze, gdy już zaliczę przyszłego 'chłopaka' Lu. Byłem tylko raz na dole i nigdy więcej nie powtórzę tego błędu. Niejaki Donghae, kolega mojego taty, pokierował mnie na drogę gejostwa, byłem wtedy nieśmiałym 16 - latkiem, a on miał na karku ponad trzydziestkę. Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj, choć trochę przez mgłę, zaczął mnie pieprzyć na swoim biurku, w firmie mojego ojca. Byłem głupim szczeniakiem, zakochanym w nich po uczy, a on chciał tylko zaliczyć i potem udawał, że mnie nie zna, zresztą tak jak ja teraz robię, no trudno.
Wróćmy teraz do biednego chłopaka leżącego obok mnie z lekko rozchylonymi wargami, aż miałem ochotę coś zrobić, leżał taki niewinny i prosił się o przykusa od seksownego Kaia. Pochyliłem się nad sprawdzając czy aby na pewno śpi, na moje szczęście spał jak zabity, nawet najmniejszej reakcji, gdy mój palec wskazujący wsunął się pomiędzy jego lekko różowiutkie usteczka. Przejechałem opuszkiem po dolnej, a zaraz potem po dolnej wardze Lu. Powędrowałem wzrokiem niżej, na jego rękę leżącą na jego brzuchu, złapałem ją delikatnie i odłożyłem obok, tak by mieć dostęp do jego bluzki, którą po chwili podciągnąłem do góry tak, że miałem idealny widok na jego różowiutkie sutki. Jongin, jesteś pierdolonym geniuszem, powinni dać ci nagrodę za najlepszy myślący mózg w 2015 roku. Wodziłem mokrym od śliny opuszkiem najpierw po szyi, aż do klatki piersiowej Luhana. Zacząłem szczypać je delikatnie, co chwilę masując, uśmiechając się przy tym sam do siebie. Nie musiałem czekać dużo na pierwszy jęk, raj dla uszu. Zauważyłem, że z czasem chłopak zaczyna się przebudzać, szybko opuściłem jego koszulkę na dół, jakby nigdy nic się nie stało i położyłem się obok, wpatrując się na lekko otwarte powieki.
- Mm... - mruknął, przeciągając się, przez co jego koszulka lekko się podwinęła i mogłem ujrzeć jego płaski brzuch, znowu. - Moje głowa boli.
- Nie tylko twoja - spojrzałem na niego, łapiąc się za czoło, zdecydowanie za dużo wczoraj wypiliśmy. - Jak z układem? - na mojej twarzy pojawił się chytry uśmiech. - w końcu już mi zapłaciłeś bym ci pomógł.
- Jaki układ? - Lu wstał z łóżka kierując się w stronę łazienki.
Jaki układ? Czy on... niemożliwe. Nie pamięta nic z zeszłej nocy, no pięknie, teraz albo mu pięknie przypomnę jak dobrze obciągał, aż zostawię to na odpowiedni moment.
- Miałem Ci pomóc poderwać poderwać Sehuna - zdecydowałem zostawić ten fakt dla siebie.
Lu przebrał się w czyste ciuchy i spojrzał na mnie.
- No tak, kojarzy mi się coś. Wybacz, ale nie pamiętam za wiele.
Tak, nie pamiętasz najważniejszego. Biedny jeleń, taki nieświadomy.
- Więc jeśli nie pamiętasz, to się zgadzam.
Chłopak spojrzał na mnie, gdy tylko skończył zapinać pasek.
- Naprawdę? - uśmiechnął się szeroko. - Jongin! - krzyknął, podbiegając i przytulił się do mnie. - czyli jednak potrafisz być normalnym przyjacielem - zaśmiał się, a ja zaraz po nim, gdyby tylko wiedział.
~
Luhan
Kai jak obiecał tak zrobił, zaczął mi pomagać, zaczynając od najmniejszych rzeczy.
- AA! BOLI!! JEZU! - krzyczałem i piszczałem na zmianę, gdy Kai próbował wydepilować mi brwi.
- Nie wierć się bo będzie brzydko - nachylił się nade mną. - i zdejmij to - zrzucił mi okulary z nosa.
- Ej! - krzyknąłem, nadal się nie ruszając, co jak co, ale chce mieć brwi na swoim miejscu. - bez nich nic nie widzę. - wydąłem wargę.
- Załatw soczewki i aparat też wylatuje.
To będzie trudniejsze niż myślałem, co mu przeszkadzają te okulary?
~
Kai
Starałem się jak tylko mogłem, naprawdę chciałem pomóc Luhanowi, nie przyzwyczajajcie się, to tylko podziękowanie za to co zrobił, choć o tym nie pamięta.
Zaczęliśmy od prostego depilowania brwi, nie wiem jak chłopak w wieku Luhana może tego nie robić, oczywiście piszczał i wrzeszczał przy tym jakby go wujek Kai rozdziewiczał właśnie. Kazałem mu się pozbyć tych kół z oczy i zamienić je na soczewki, może i niektórym służą okulary, ale nie jemu, ten drut na jego zębach też jest straszny, pomogłem mu to zdjęć, choć wątpię, że jego mama będzie szczęśliwa z tego powodu, od razu się dowie, że to mój pomysł, matka Lu nie przepada za mną, dobra to mało powiedziane, ona mnie nienawidzi od kąt zacząłem się dobierać do rozporka pana Xi. Był seksowny okej? Był też pijany, a ja nie mogłem się oprzeć, właśnie od tamtej pory nasze stosunki nie są zbyt fajne.
Spojrzałem na twarz Luhana, wyglądał o 000.0001% lepiej, ale to nadal nie koniec. Skórę miał ładną, wręcz idealnie gładką i aksamitną, problem był z jego włosami. Były zdecydowanie na długie i ten kolor... ugh. Ale to się zmieni, niedługo.
Zajrzałem również do jego szafy na ubrania: mundurek, golf, dzwony... jezu, ktoś to nosi jeszcze? W skrócie, nie było za ciekawie, a jego rodzice byli nieźle nadziani, na dodatek jego kieszonkowe przekracza moje trzykrotnie, co on robi z tą kasą? Chyba najwyższy czas wybrać się na małe zakupy.
Przejrzałem cały pokój Lu, zaczynając od bielizny, kończąc na jego kosmetykach, których praktycznie nie miał, powinien zacząć się w końcu malować. Tak jak ten, Baekhyun. Tak, jego makijaż powala, czarna kreska i eyeliner tak idealnie podkreślają jego oczy, może to dlatego tak bardzo chciałem go zaliczyć.
~
- Kai, to nie mój rozmiar - Lu przewracał oczami i marudził jak małe dziecko, kiedy wybrałem dla niego idealne spodnie w najbliższym centrum handlowym.
Zawsze nosił luźne spodnie, chłopak nie rozumie, że inni chcą sobie czasem popatrzeć, dlatego musi się poświęcić i założyć jajościski.
Nie zwracając na niego uwagę rzuciłem spodnie na jego ramie i zacząłem szukać innym ubrań, musieliśmy wypełnić jego puste szafki, puste bo wywaliłem całą ich zawartość, zostawiłem tylko bokserki, które Lu dostał ode mnie na urodziny, są różowe w panterkę, a on pewnie nawet ich nie nosi.
Wybrałem kilkanaście bluzek i kilka par spodni, dorzuciłem po drodze drobne dodatki i wybrałem idealne buty, które będą do niego pasować. Wujek Jongin zna się na tych rzeczach, w końcu czemu każdy rozkłada przede mną nogi? No właśnie. Ten Sehun to może mi jajka lizać.
- Przymierz to - wrzuciłem mu stos ubrać do przymierzali, odchodząc kawałek, rozsiadając się na wygodnej kanapie na przeciwko przymierzalni.
- Za dużo tego, Kai - wychylił samą głowę.
Nie odpowiedziałem tylko prychnąłem i wskazałem mu jednym gestem dłoni by wrócił nie marudził.
Zrezygnowany wszedł z powrotem do przymierzali i zaczął się ubierać, niech się lepiej cieszy, że razem z nim tam nie wszedłem. Czekając, aż łaskawie się pokaże zacząłem się rozglądać po sklepie, może upoluje coś również dla siebie. I wtedy, jak jasny grzmot z nieba, zgadnijcie kogo spotkałem. Baekhyuna ze swoim chłoptasiem, aż mnie ciarki przeszły na myśl jak go pieprzyłem. Spojrzałem na niego ukradkiem, widział mnie, patrzył wprost na mnie, tym przestraszonym wzrokiem. Bez skrupułów odwróciłem się w jego stronę i puściłem mu oczko, szkoda, że Chanyeol tego nie widział. Baek zaczął szarpać wyższego za rękach, kierując się w stronę wyjścia, a ja nie mogłem opanować cichego chichotu.
- Z czego się śmiejesz? - usłyszałem głos za sobą i spojrzałem w tym kierunku.
Przede mną stał Luhan, wyglądał... inaczej. Miał na sobie zwykłe, oczywiście obcisłe jeany, które dla niego wybrałem, z lekkim zadarciem na prawy kolanie, zwykłą białą koszulkę, a na to drogą czarną kurtkę ze skóry z kilkoma ćwiekami na kołnierzyku, do uzupełnienia tego wszystkie na szyi miał powieszony wisiorek z blaszką, na której widniały jakieś chińskie napisy. Zilustrowałem go jeszcze raz, przyglądając się czy nikt mi nie podmienił Lu. Nie spodziewałem się, że kilka lepszych ciuchów może tak na niego podziałać, co prawda fryzurę nadal miał straszną, a przez brak makeupu jego oczy wydawały się mniejsze i strasznie się świecił, to i tak wyglądał w miarę.
- Jongin? - Lu pomachał mi dłonią przed twarzą, tym samym przerywając moje rozmyślenia.
- Bierzemy wszystko co masz w szatni. - jeśli każda rzecz, którą dla niego przygotowałem miała tak idealnie na nim leżeć, to nawet nie warto jej przymierzać. - to też oczywiście - wskazałem na jego obecne ubranie.
- Nie mam tyle pieniędzy, Kai - krzyknął i tupnął nogą. - a w ogóle nie powiedziałeś mi jak wyglądam - założył ręce na klatce.
No racja, nie powiedziałem mu.
- Odwróć się - powiedziałem, a Lu zaraz to zrobił. Tak, jego pośladki były idealne w tym spodniach, teraz nikt nie będzie mógł oderwać od niego wzroku, tylko żeby mi go nie zgwałcili gdzieś na ulicy. Jego biodra też idealnie wyglądały, będzie co macać. - Ładnie. - oczywiście nie powiem mu co tak na prawdę myślę, bo pierwsze co by zrobił to zdzielił mnie w twarz i wyszedł ze sklepu, tak już kiedyś było, ale nie będę wam opowiadać kiedy, bo to dłuższa historia i znów matka Luhana nie była zadowolona, eh, nie wiem jak ojciec Lu ją zaspokaja.
- W takim razie biorę tylko to - uśmiechnął się i pobiegł do przymierzalni.
- Sehunowi by się wszystko spodobało - powiedziałem tak jakby do siebie, ale żeby usłyszał.
- Co? - spojrzał na mnie.
- Mówię tylko, że gdybyś kupił wszystko to Sehun padłby ci do kolan - uniosłem brwi.
- Skąd wiesz? - zapytał podejrzliwie. - nie podejdziesz mnie.
- Mówił mi parę rzeczy na treningu - skłamałem, nie odzywam się z tym dupkiem. Ale chciałem by kupił te rzeczy, może i wyda fortunę, ale w końcu jego rodzice śpią na pieniądzach, należy mu się. - Ale rób jak chcesz - odwróciłem się, a Lu złapał mnie za ramię, na mojej twarzy od razu pojawił się chytry uśmieszek.
- Dobra, kupię. - wiedziałem.
~
Luhan
Wepchnąłem wszystkie ciuchy do szafki i ledwo zamknąłem szafę, było ich naprawdę sporo, na dodatek nie były zbyt tanie, wykorzystałem wszystkie swoje fundusze z karty, rodzice nie będą zadowoleni, oni będą wściekli, miałem zbierać na studia, a tym czasem wydaje to na pierdoły, wszystko po to żeby jeden chłopak mnie zauważył.
Rzuciłem się na łóżko, nawet nie ściągając z siebie ciuchów. Byłem wykończony dzisiejszym dniem, całe kilka godzin, chodziliśmy od sklepu do sklepu i przymierzaliśmy ubrania, to znaczy ja przymierzałem, Kai przymierzył tylko zwykłą koszulką i kupił bez zastanowienia, albo raczej zapłacił moją kartą, pod koniec poszliśmy jeszcze obejrzeć buty. Nie chciałem żadnych kupić, uważałem, że moje stare trampki bardzo dobrze się sprawują. Jednak Kai tego nie zrozumiał i na siłę wepchnął mi dwa pudełka butów i popchnął w stronę kasy. Byłem tak wpatrzony i za razem zszokowany za cenę dwóch par butów, że nie zauważyłem kiedy stamtąd wyszliśmy. Na karcie zostały ostatnie grosze przeznaczone na ostatnie rzeczy, które zmienią mój wygląd całkowicie.
Jutro idę do okulisty, załatwić sobie soczewki. Mam już dość okularów, może Kai miał racje, wcale mi nie pomagają w poderwaniu Sehuna.
Wstałem i skierowałem się w stronę łazienki, jutro znów męczący dzień. Jongin podobno coś dla mnie zaplanował, ale nie chciał zdradzić szczegółów. Powiedział tylko, że mam wziąć ze sobą portfel.
Mam wielką nadzieje, że gdy już będzie poniedziałek i wielki pan Oh mnie ujrzy, rzuci się na mnie i będziemy żyć długo i szczęśliwie.
~
Czułem się jak Bóg, dosłownie. Moje okulary zniknęły, a pojawiły się soczewki, nie miałem również aparatu na zęby. Ubrałem się w to samo, co przymierzałem w sklepie z Kaiem, czułem się w tym komfortowo jak i seksownie. Widziałem jak każdy swoim wzrokiem wodzi za mną, gdy idę środkiem korytarza, a obok mnie idzie Kai, który uśmiecha się ze swojego dzieła.
Wczorajsze zakupy były o wiele dłuższe niż sobotnie. Kai najpierw zabrał mnie do spa, gdzie spędziliśmy cztery godziny, na końcu musiałem zapłacić za nas obu, bo Jongin też musiał skorzystać, potem wybraliśmy kilka kosmetyków dla mnie, a nawet więcej niż kilka, po drodze kupiliśmy biżuterię, a na samym końcu poszliśmy do fryzjera, co prawda na początku nie chciałem zmieniać moich włosów, wiedziałem, że mój ojciec nie pochwala farbowania włosów, niestety Kai przy tych wszystkich ludziach przerzucił mnie sobie przez ramie i wręcz zmusił do zmienienia fryzury
Dlatego teraz z czarnych dość przydługich włosów, zrobiły się krótsze, jasne, blond włosy, podchodzące trochę w odcień bieli, z krzywką na bok. Moja głowa była teraz kilka razy lżejsza, czułem się inaczej, nie tylko fizycznie, ale duchowo również. Kai powiedział mi jak mam się zachowywać w obecności Sehuna, oraz pokazał kilka gestów na które faceci wręcz lecą. Co prawda początku będą trudne, bo nie usiądę mu pierwszego dnia na kolanach i nie zacznę bawić się jego włosami, jak mi Kai powiedział.
Poczułem jak jak zaczął mnie szturchać.
- Twój chłoptaś - wskazał gestem głowy.
Stał oparty o szafkę, swój wzrok miał centralnie skierowany we mnie, obok niego stał również Chanyeol i Baekhyun, który gdy tylko zobaczył Jongina spuścił wzrok. Chyba miał wyrzuty sumienia, biedny, chciało mi się śmiać, choć nie powinienem jeśli widzę, że ktoś cierpi, za dużo przebywam z Kaiem.
Gdy przechodziliśmy centralnie koło nich zrobiłem tak jak nauczył mnie Jongin, patrzyłem przed siebie i nawet nie spojrzałem na Oh. Będę zgrywał niedostępnego, podobno to ma zadziałać, przynajmniej Kai tak mówił.
Czułem sobie przeszywający wzrok wszystkich w pobliżu, szeptali sobie na ucho, drudzy posyłali potajemne spojrzenia, nie mogłem w to uwierzyć.
Spojrzałem na Kaia i uśmiechnąłem się do niego.
- Dziękuje - złapałem go pod rękę, podobno to ma wzbudzić zazdrość w Sehunie. - Nie miałem jeszcze okazji tego powiedzieć.
- Ja tylko się odwdzięczam - zaśmiał się.
Zmarszczyłem brwi.
- Jak to? Co ja takiego zrobiłem? - Kai uśmiechnął się i zmierzwił moje włosy.
- Nic - zrobił przerwę. - po prostu jesteś - objął mnie.
~
Kai
Byłem z siebie dumny, bardzo, jeszcze nigdy nie widziałem żeby tyle osób, żeby żadna osoba, oglądała się za Lu. Dałem mu też kilka wskazówek, jak ma się zachowywać przy Oh i co przy nim mówić, w takim tempie szybko pójdzie.
Gdy siedzieliśmy razem z Lu przy jednym stoliku na stołówce, Sehun nie mógł przestać wgapiać się w nasz stolik, ignorował nawet swojego najlepszego przyjaciela Chana, który razem z Baekhyunem pieprzyli coś do niego, a on ich zupełnie olewał i bezczelnie wgapiał się w tyłek Luhana, gdy ten przeszedł obok niego.
- Gapi się - spojrzałem na talerz i w złapałem pałeczkami makaron. Jedzenie tu było okropne i przypominało trochę śmieci z kosza, ale gdy jestem głodny zjem wszystko. Luhan za to jadł jakąś okropną sałatkę mówiąc, że musi schudnąć. Co prawda miał trochę ciałka, ale wyglądał idealnie, było za co złapać i jego tyłek nie był aż tak kościsty jak ten Sehuna. - Idź po dokładkę - spojrzałem na jego talerz, na którym już nie było tego paskudztwa.
- Jestem pełny - mruknął i oparł się o oparcie.
- Nie o to chodzi - westchnąłem. - przejdź koło niego. - Lu zerwał się i popatrzył na mnie.
- Nie ma mowy, a co jeśli mnie zaczepi i zacznie coś mówić? - wyszczerzył oczy.
- Wtedy mu odpowiesz, no idź - uderzyłem go lekko w ramie.
Patrzyłem jak Lu powoli wstaje i kieruje się wprost do lady po dokładkę, przeszedł centralnie obok Oh. Co dziwne ten nawet na niego nie spojrzał, wiedziałem. Chciał udawać, że mu nie zależy? Pf... dupek, widać, że baba nie chłop. Nie chce podziwiać to nie, jego sprawa, ale teraz to ja miałem idealny widok na tyłek Luhana, te spodnie to jednak najlepszy wynalazek świata, na dodatek tak seksownie kręcił tym swoim tyłeczkiem.
Mój cudowny widok zasłonił mi niejaki Baekhyun, który akurat przechodził obok mnie, kierując się do wyjścia, również zilustrowałem jego tyłek i muszę stwierdzić, że Baekhyun mnie pociąga, aż miałem ochotę za nim pobiec i ścisnąć te jędrne pośladki, po mojej głowie ciągle chodzi mi nasze wspólne zbliżenie, pamiętam każdy element, każde słowo wypowiedziane z jego ust. Krzyczał moje imię, nie Chanyeola, to mnie prosił bym pieprzył go mocniej. On złamał moją świętą zasadę, która nakazuje mi pieprzyć i zostawić, a on utknął mi w pamięci i nie chce wyjść. Chyba wujek Kai musi się nim zająć.
Głośny huk przerwał moje fantazjowanie, o tym jak drugi raz przerucham Baeka, bo to zrobię, spojrzałem w stronę odgłosu, tak jak i wszyscy i chciałem uderzyć się w czoło.
Luhan leżał na podłodze, cały obsypany tym zielonym gównem, taca leżała gdzieś na boku. Byłoby wszystko okej, gdyby nie to, że wywalił się przy samym stoliku Sehuna. Brawo Luhan, ty to umiesz jednak wszystko spieprzyć. Chciałem już wstać i pomóc mu się rozbierać, a potem poszlibyśmy do niego i pocieszałbym go godzinami i mówił, że wcale nie jest taką niezdarą, ale jest, gdy zobaczyłem, że Sehun podbiegł do niego pierwszy. Może nie będzie tak źle jak myślałem? Pomógł mu wstać, nawet otrzepał go z sałaty, każda wymówka dobra żeby tylko pomacać, jednak nie jest taką ciotą na jaką wygląda.
Skoro Luhan sobie poradził i nie uciekł z piskiem tylko dlatego, że Sehun go dotyka, to na mnie już czas. Pobiegłem w stronę drzwi zostawiając Lu na pastwę losu, przed samym wyjściem spojrzałem jeszcze raz na jelenia, ale on nie zwracał na mnie uwagę, zbyt zajęty gadaniem z Oh. Pobiegłem prosto przed siebie, musiałem złowić moją zdobycz, wujek Kai zaraz się tobą zajmie...
Baekhyun.
Baekhyun.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz